Rozdział 8
Niezwykłe spotkania
![]() |
| Zdjęcie pobrano z: http://www.program7.pl/spotkanie-z-kpt-konstantym-kopfem-zolnierzem-nsz/ |
Część 2
Kapitan Konstanty Kopf
Inną
również bardzo ciekawą postacią jaką miałem przyjemność poznać to „Żołnierz
Wyklęty” - kapitan Konstanty Kopf, pseudonim „Pewny”. Pan kapitan urodził się
na Rzeszowszczyźnie. Wojna w 1939 roku zastała go w domu, szybko zgłosił się
jako ochotnik do obrony kraju.
Po przegranej kampanii wrześniowej wstąpił do
konspiracji i w dalszym okresie został członkiem Narodowych Sił Zbrojnych. W
partyzantce walczył przez 3 lata, przeciwko Niemcom, Sowietom ale w
szczególności przeciwko bandyckiej UPA. Pana Kopfa poznałem w zupełnie innych
okolicznościach, nie mających nic
wspólnego z SRH. Jednak, że świat jest mały a patrioci współdziałają razem,
zacieśniliśmy współpracę. Na czym polegała ta współpraca? Otóż pan kapitan
poprosił nas o wystąpienie jako pocztu sztandarowego na uroczystościach w
Godowie Kałkowie, gdzie co roku odbywają się uroczystości NSZ. Udział w
organizacji naszego pocztu miał również Tomasz, który koordynował wydarzenie.
Wraz z Tomaszem i Dawidem udaliśmy się na uroczystości, uznając to za wielki
honor nieść sztandar Narodowych Sił Zbrojnych. Na uroczystości byliśmy ubrani w
mundury wrześniowe z naszytymi patkami i z rogatywkami polowymi na głowie. Na
przedramieniu mieliśmy biało-czerwone opaski z czarnymi literami NSZ. Byliśmy
niezwykle dumni z uczestnictwa w tym wydarzeniu. Nasze zadanie było bardzo
proste. Wnieść i wynieść sztandar na Mszę Świętą. Ludzi było bardzo dużo,
kościół był wypełniony po brzegi. Po mszy udaliśmy się na wzgórze, które było
całe oflagowane biało czerwonymi flagami. Na wzgórzu, krótko przemawiali byli
partyzanci, oddano hołd bohaterom, krótkimi okrzykami. Obowiązek patriotyczny
został wykonany, służba ojczyźnie również. Oprócz tego z panem Kapitanem miałem
jeszcze parę innych spotkań. Miałem nawet zaszczyt być gościem w jego domu. I właśnie w czasie takich spotkań opowiadał
mi wiele ciekawych historii. Czasem bardzo zabawnych ale nierzadko niezwykle
dramatycznych. Jedną z historii, które opowiadał była spóźniona akcja ratunkowa
dla polskiej wsi przed bandziorami z UPA. Wiadomo było, że Ukraińcy buszują w
okolicy i jest niebezpiecznie. Jego oddział podjął decyzję o ratowaniu wsi.
Kiedy odział NSZ wkroczył do wioski, jego oczom ukazał się obraz niemalże z
piekła. Pan kapitan w momencie kiedy to opowiadał nie ukrywał złości i żalu. W
wiosce maleńkie dzieci, niemowlęta były ponabijane na ogrodzenia, metalowe
sztachety. Wszędzie było pełno krwi. W centrum wsi znajdował się kościół, do
którego były otwarte drzwi na oścież, a w nich leżał zamordowany ksiądz. Kiedy
żołnierze spóźnionego oddziału weszli dalej w głąb świątyni, stąpając powoli, bardzo
ostrożnie, ujrzeli w jednej z ławek młodą kobietę, bez butów, z poderżniętym
brzuchem i leżącym obok nienarodzonym dzieckiem. Widok tego pozostał w głowie
pana Kapitana na zawsze. Kiedy mi to opowiadał w moich żyłach wzburzyła się
krew. Okrucieństwo niektórych ludzi nie zna granic. Czy to są jeszcze ludzie
czy już zwierzęta? Inną ciekawą historią była opowieść, kiedy doszło do
potyczki między oddziałem „Pewnego” a sowietami. Jak dobrze pamiętam do walki
doszło w okolicach wąwozu. Rosjanie byli zaskoczeni. Pan Konstanty rozłożył
swojego rkm-a i zaczął prażyć po sowietach. W pewnym momencie na wprost
wyskoczył sowiecki żołnierz, który biegł z pepeszą wprost na bohatera z NSZ.
Kapitan Kopf zawahał się, coś się w nim zablokowało. Żołnierz sowiecki był coraz
bliżej, szykował się do oddania serii. Kolega, który był obok krzyknął do
kapitana: „no strzelaj, albo nas rozwali”. Wtedy „Pewny” się ocknął i puścił
serię, która rozpruła żołnierza z okupacyjnej armii. Takie opowieści z pola
walki, opowiadane przez bohaterów tych wydarzeń są bardzo ciekawe. Budzą
niestety negatywne emocje, z którymi trzeba sobie radzić. Mimo to warto je znać
by wiedzieć z kim się ma „do czynienia”.
Na
szczęście nawet i w owych ciężkich czasach, był czas na chwile śmiechu. Jak
wspomina pan Kapitan jego odział przemierzał różne tereny. Maszerując
napotykało się żołnierzy niemieckich, sowieckich, UPA a także potem
funkcjonariuszy UB służących komunistycznej niewoli. Na jednym z takich
przemarszów, oddział Kapitana Kopfa, natknął się na niezwykłą grupę. Jak się
później okazało ku radości polskich partyzantów. Uwagę żołnierzy przykuły
perliste śmiechy, i unosząca się w powietrzu radość. Kiedy żołnierze podeszli
bliżej jeziora koło którego się znajdowali okazało się, że w jeziorze biorą
kąpiel więźniarki sowieckie. Kąpały się nago, nieświadome, że są obserwowane
przez polskich żołnierzy podziemia. Panowie mieli nie lada ubaw. Jak zaznaczył
później Pan kapitan spotkanie z takimi więźniarkami mogło być szalenie
niebezpieczne. Były to kobiety, które były skazane w ZSRR na więzienie lub
łagry. Za walkę dla Związku Radzieckiego i za wykonanie rozkazów, w skład
których wchodziło zabijanie żołnierzy polskich, mogły po przeżyciu odzyskać
wolność. Rzadko, którym to się udawało, ale panie były bardzo zdeterminowane i
waleczne. Nasi żołnierz postanowili więc w dalekiej i bezpiecznej odległości
popodziwiać wdzięki młodych pań, a następnie udać się w dalszą część
przemarszu. Po spotkaniu z panem Kapitanem Kopfem zawsze wychodziłem bogatszy o
kolejne ciekawe historie partyzanckie, bogatszy o wiedzę historyczną ale i też
roześmiany dzięki takim opowieściom jak ta ostatnia.

Cześć, dzięki za ten i za poprzedni wpis :) Kiedy nowy post? Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuń