Przejdź do głównej zawartości

Strażnicy Pamięci (32) - z pamiętnika rekonstruktora


 Rozdział 8
Niezwykłe spotkania

Zdjęcie pobrano z: http://www.program7.pl/spotkanie-z-kpt-konstantym-kopfem-zolnierzem-nsz/
 Część 2

Kapitan Konstanty Kopf

            Inną również bardzo ciekawą postacią jaką miałem przyjemność poznać to „Żołnierz Wyklęty” - kapitan Konstanty Kopf, pseudonim „Pewny”. Pan kapitan urodził się na Rzeszowszczyźnie. Wojna w 1939 roku zastała go w domu, szybko zgłosił się jako ochotnik do obrony kraju.
Po przegranej kampanii wrześniowej wstąpił do konspiracji i w dalszym okresie został członkiem Narodowych Sił Zbrojnych. W partyzantce walczył przez 3 lata, przeciwko Niemcom, Sowietom ale w szczególności przeciwko bandyckiej UPA. Pana Kopfa poznałem w zupełnie innych okolicznościach, nie mających  nic wspólnego z SRH. Jednak, że świat jest mały a patrioci współdziałają razem, zacieśniliśmy współpracę. Na czym polegała ta współpraca? Otóż pan kapitan poprosił nas o wystąpienie jako pocztu sztandarowego na uroczystościach w Godowie Kałkowie, gdzie co roku odbywają się uroczystości NSZ. Udział w organizacji naszego pocztu miał również Tomasz, który koordynował wydarzenie. Wraz z Tomaszem i Dawidem udaliśmy się na uroczystości, uznając to za wielki honor nieść sztandar Narodowych Sił Zbrojnych. Na uroczystości byliśmy ubrani w mundury wrześniowe z naszytymi patkami i z rogatywkami polowymi na głowie. Na przedramieniu mieliśmy biało-czerwone opaski z czarnymi literami NSZ. Byliśmy niezwykle dumni z uczestnictwa w tym wydarzeniu. Nasze zadanie było bardzo proste. Wnieść i wynieść sztandar na Mszę Świętą. Ludzi było bardzo dużo, kościół był wypełniony po brzegi. Po mszy udaliśmy się na wzgórze, które było całe oflagowane biało czerwonymi flagami. Na wzgórzu, krótko przemawiali byli partyzanci, oddano hołd bohaterom, krótkimi okrzykami. Obowiązek patriotyczny został wykonany, służba ojczyźnie również. Oprócz tego z panem Kapitanem miałem jeszcze parę innych spotkań. Miałem nawet zaszczyt być gościem w jego domu.  I właśnie w czasie takich spotkań opowiadał mi wiele ciekawych historii. Czasem bardzo zabawnych ale nierzadko niezwykle dramatycznych. Jedną z historii, które opowiadał była spóźniona akcja ratunkowa dla polskiej wsi przed bandziorami z UPA. Wiadomo było, że Ukraińcy buszują w okolicy i jest niebezpiecznie. Jego oddział podjął decyzję o ratowaniu wsi. Kiedy odział NSZ wkroczył do wioski, jego oczom ukazał się obraz niemalże z piekła. Pan kapitan w momencie kiedy to opowiadał nie ukrywał złości i żalu. W wiosce maleńkie dzieci, niemowlęta były ponabijane na ogrodzenia, metalowe sztachety. Wszędzie było pełno krwi. W centrum wsi znajdował się kościół, do którego były otwarte drzwi na oścież, a w nich leżał zamordowany ksiądz. Kiedy żołnierze spóźnionego oddziału weszli dalej w głąb świątyni, stąpając powoli, bardzo ostrożnie, ujrzeli w jednej z ławek młodą kobietę, bez butów, z poderżniętym brzuchem i leżącym obok nienarodzonym dzieckiem. Widok tego pozostał w głowie pana Kapitana na zawsze. Kiedy mi to opowiadał w moich żyłach wzburzyła się krew. Okrucieństwo niektórych ludzi nie zna granic. Czy to są jeszcze ludzie czy już zwierzęta? Inną ciekawą historią była opowieść, kiedy doszło do potyczki między oddziałem „Pewnego” a sowietami. Jak dobrze pamiętam do walki doszło w okolicach wąwozu. Rosjanie byli zaskoczeni. Pan Konstanty rozłożył swojego rkm-a i zaczął prażyć po sowietach. W pewnym momencie na wprost wyskoczył sowiecki żołnierz, który biegł z pepeszą wprost na bohatera z NSZ. Kapitan Kopf zawahał się, coś się w nim zablokowało. Żołnierz sowiecki był coraz bliżej, szykował się do oddania serii. Kolega, który był obok krzyknął do kapitana: „no strzelaj, albo nas rozwali”. Wtedy „Pewny” się ocknął i puścił serię, która rozpruła żołnierza z okupacyjnej armii. Takie opowieści z pola walki, opowiadane przez bohaterów tych wydarzeń są bardzo ciekawe. Budzą niestety negatywne emocje, z którymi trzeba sobie radzić. Mimo to warto je znać by wiedzieć z kim się ma „do czynienia”.
Na szczęście nawet i w owych ciężkich czasach, był czas na chwile śmiechu. Jak wspomina pan Kapitan jego odział przemierzał różne tereny. Maszerując napotykało się żołnierzy niemieckich, sowieckich, UPA a także potem funkcjonariuszy UB służących komunistycznej niewoli. Na jednym z takich przemarszów, oddział Kapitana Kopfa, natknął się na niezwykłą grupę. Jak się później okazało ku radości polskich partyzantów. Uwagę żołnierzy przykuły perliste śmiechy, i unosząca się w powietrzu radość. Kiedy żołnierze podeszli bliżej jeziora koło którego się znajdowali okazało się, że w jeziorze biorą kąpiel więźniarki sowieckie. Kąpały się nago, nieświadome, że są obserwowane przez polskich żołnierzy podziemia. Panowie mieli nie lada ubaw. Jak zaznaczył później Pan kapitan spotkanie z takimi więźniarkami mogło być szalenie niebezpieczne. Były to kobiety, które były skazane w ZSRR na więzienie lub łagry. Za walkę dla Związku Radzieckiego i za wykonanie rozkazów, w skład których wchodziło zabijanie żołnierzy polskich, mogły po przeżyciu odzyskać wolność. Rzadko, którym to się udawało, ale panie były bardzo zdeterminowane i waleczne. Nasi żołnierz postanowili więc w dalekiej i bezpiecznej odległości popodziwiać wdzięki młodych pań, a następnie udać się w dalszą część przemarszu. Po spotkaniu z panem Kapitanem Kopfem zawsze wychodziłem bogatszy o kolejne ciekawe historie partyzanckie, bogatszy o wiedzę historyczną ale i też roześmiany dzięki takim opowieściom jak ta ostatnia.

Komentarze

  1. Cześć, dzięki za ten i za poprzedni wpis :) Kiedy nowy post? Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

Najchętniej czytane

Z TikToka do podręcznika. Moje sposoby na lekcje, które wygrywają z ekranem smartfona.

         W dzisiejszych czasach przeprowadzenie lekcji jest nie lada wyzwaniem. Młodzież potrzebuje silnych bodźców i dynamiki. Spędzając dużo czasu przed ekranem, oglądając szybkie, krótkie rolki na TikToku czy Instagramie, uczniowie szybko się nudzą, a praca z podręcznikiem staje się coraz mniej efektywna. By wyjść naprzeciw ich potrzebom, trzeba wykazać się dużą pomysłowością, aby uatrakcyjnić zajęcia. Chciałbym podzielić się z Wami moimi sposobami na to, by lekcja stała się ciekawsza.      Prezentowane metody wykorzystuję na historii w klasach 4–8. Pierwszą z nich są „laptopy historyczne”. To nazwa robocza, ale doskonale oddaje sedno zadania. Uczniowie bardzo je lubią i nieraz zaskoczyli mnie swoją inwencją. Praca wygląda następująco: uczniowie łączą się w 3-, 4- lub 5-osobowe grupy. Tworzą one tzw. redakcje i budują własny komputer. Za obudowę służy przyniesiona przez nich tekturowa teczka, do której ja dołączam wydrukowaną klawiaturę. Wierzc...

Strzeż się! Nadchodzi Siuda Baba!

      Obecnie w całej Polsce przeżywamy czas wielkiego tygodnia. Z tym okresem jest związanych wiele tradycji Wielkanocnych. Niektóre są znane w całym kraju, jak na przykład: tworzenie gałązek ozdobionych baziami, bibułą które zanosimy do kościoła w Niedziele Palmową, malowanie jajek, przygotowanie koszyczków wielkanocnych, niedzielne nabożeństwo upamiętniające Zmartwychwstanie, czy lany poniedziałek.      Są też i takie tradycje które są celebrowane tylko w niektórych częściach kraju albo tylko i wyłącznie w jednym regionie. Taką tradycją jest lednicka Siuda Baba. Według legendy na terenach dzisiejszej Lednicy Górnej, w czasach przed chrześcijańskich znajdowała się świątynia bogini Ledy. W jej wnętrzu palił się wieczny ogień, który nie miał prawa zgasnąć. Nad jego paleniem czuwała kapłanka, która pełniła roczną służbę. Raz do roku mogła opuścić świątynię, by znaleźć swoją zastępczynię. Złapana młoda dziewczyna mogła się wykupić. Jeśli nie było jej sta...

Strażnicy Pamięci (3) - z pamiętnika rekonstruktora

Rozdział 2 (cz. 1) Jak się znalazłem w rekonstrukcyjnym świecie?  Święto Pułkowe 20 PPZK, organizowane przez Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej "Wrzesień 39"         Za oknem leje deszcz. Praca magisterska nie wiadomo dlaczego nie chce sama się pisać. W domu jest Mama, która rozwiązuje swoje ulubione krzyżówki, raz po raz zaglądając do telewizora, patrząc co się dzieje w świecie. Tata pisze kolejną pracę naukową, lub poprawia egzaminy studentów. Pewnie ściągali, bo Tata nie wydaje się być zbyt zadowolony.

Popularne posty z tego bloga

Z TikToka do podręcznika. Moje sposoby na lekcje, które wygrywają z ekranem smartfona.

         W dzisiejszych czasach przeprowadzenie lekcji jest nie lada wyzwaniem. Młodzież potrzebuje silnych bodźców i dynamiki. Spędzając dużo czasu przed ekranem, oglądając szybkie, krótkie rolki na TikToku czy Instagramie, uczniowie szybko się nudzą, a praca z podręcznikiem staje się coraz mniej efektywna. By wyjść naprzeciw ich potrzebom, trzeba wykazać się dużą pomysłowością, aby uatrakcyjnić zajęcia. Chciałbym podzielić się z Wami moimi sposobami na to, by lekcja stała się ciekawsza.      Prezentowane metody wykorzystuję na historii w klasach 4–8. Pierwszą z nich są „laptopy historyczne”. To nazwa robocza, ale doskonale oddaje sedno zadania. Uczniowie bardzo je lubią i nieraz zaskoczyli mnie swoją inwencją. Praca wygląda następująco: uczniowie łączą się w 3-, 4- lub 5-osobowe grupy. Tworzą one tzw. redakcje i budują własny komputer. Za obudowę służy przyniesiona przez nich tekturowa teczka, do której ja dołączam wydrukowaną klawiaturę. Wierzc...

Otwarcie sezonu górskiego: Pcim - Kudłacze - Łysina - Lubomir 904 m

Sezon chodzenia po górach mogę uznać za otwarty! W środę 25 IV wraz z Żoną odwiedziliśmy Beskid Makowski. Piękna pogoda, cisza i spokój na szlaku dały nam dużo radości i pozwoliły podładować baterie. Jakie były wrażenia oraz co możemy Wam doradzić znajdziecie w tekście poniżej. A że lubię konkrety to (mam nadzieję) będzie krótko i zwięźle ale oczywiście na temat. Zaczynajmy! Drogie Panie i Panowie... przed Państwem Lubogoszcz (968m) Na samym początku pragnę napisać jedną ważną rzecz: mieszkańcy Pcimia to niezwykle przyjaźni ludzie. Bardzo serdeczni, otwarci i mili. Najpierw kierowca busa nam pomachał, ot tak. Potem z uśmiechem na twarzy zagadał nas jeden mieszkaniec: "czy nie wracamy za wcześnie"? A była już godzina 16, więc żart bardzo nam się spodobał. Potem inny starszy miły Pan zapytał skąd to wracamy. Zaczął nam opowiadać o Beskidzie Makowskim. Naprawdę jestem pod wrażeniem życzliwości. Pcimianie i Pcimianki tak trzymać!!!