Przejdź do głównej zawartości

Malownicze Rovinj

Malownicze Rovinj

 W tym roku za cel wakacyjnych podróży obrałem Chorwację. Punktem docelowym miało być prześliczne Rovinj. Już na wstępie mogę powiedzieć, że miasteczko jak i cały kraj jest przepiękne.Przyroda i architektura miasta zadziwia. W drodze do celu postanowiłem odwiedzić  Zagrzeb, czyli pół milionową stolicę Chorwacji. Miasto bardzo ładne z ulicami pełnymi życia.
Warto zobaczyć kościół świętego Marka, na którym widnieją: Herb Chorwacji i miasta. Sędziwe i cieszące oko są również ulice Zagrzebia.
 
 


Wyjeżdżając ze stolicy i zmierzając do jezior Plitvickich, które były moim kolejnym celem, jechałem przez małe chorwackie miejscowości, w których co ciekawe nadal widać ślady wojny z lat 90. Zawalone dachy domów czy podziurawiony tynk po kulach można zobaczyć bardzo często. Im bliżej morza tym trudniej dostrzec takie przykre obrazy.
 Wieczorem dojechałem do małej wsi Irinovaca do kwatery Green apartment Plitvice, której nie polecam. Młoda kobieta nie mówi po angielsku, a łazienka  zupełnie się rozpada. Jeśli komuś nie zależy na komforcie na jedną noc, to można przeboleć tym bardziej, że cena nie jest wysoka. Rano o 7 wyruszyłem do Jezior Plitvickich. Zachęcam wszystkich by przyjechać na miejsce z samego rana. Można porobić przepiękne zdjęcia przyrody i uniknąć kolejki, która później może trwać nawet i godzinę. Cena wejścia na jeziora w lipcu do 180 kun (100 zł). Może i dużo ale nie warto żałować. Miejsce jest przepiękne! 
 
 
 
 

 W końcu docieramy do przepięknego Rovinj. Miasteczko jest  przepiękne, wąskie, kręte uliczki, kamienice zbudowane z kamienia, malutkie kapliczki, niebieskie, czerwone okiennice. Można się zakochać. Miasto tętni życiem cały czas: odbywają się turnieje ulicznego kosza, koncerty muzyki regionalnej, to wszystko odbywa się w rovińskim porcie. Miasto jest wspaniałe i porywa swoim południowym duchem. 
 
 
 
 

Warte obejrzenia:

- Miasto Hum – jest to najmniejsze miasto świata, godzinę drogi od Rovinj. Żyje w nim 14 mieszkańców. Droga do miasta jest bardzo kręta i miejscami niebezpieczna. Samo miasteczko senne, malownicze, sielskie, mimo że malutkie można w nim spędzić więcej czasu by się wyciszyć. Gorąco polecam. W sklepach można kupić domowe miody, rakije i oliwę.
 
 

- Pula- jak dla mnie nic specjalnego. Obejrzeć można łuk Sergiusza , który ma ponad 2000 lat. Sergiusz był rzymskim politykiem i awanturnikiem. Największą atrakcją Puli jest bardzo dobrze zachowany amfiteatr rzymski. Nie umywa się on w żaden sposób do tego w Rzymie, ale jako ciekawostkę można zobaczyć. W mieście warto zjeść w restauracji Jupiter, w której można spróbować kuchni chorwackiej ale również i popularnej pizzy. Ceny bardzo przystępne.
- Wenecja- Wiem, że Wenecja nie ma nic wspólnego z Chorwacją, ale z Rovinj można przepłynąć statkiem do miasta gondolierów. Bilet kosztował 70 euro czyli jakieś 280 zł od osoby. Naprawdę warto, sama Wenecja jest przepiękna, a można ją podziwiać z perspektywy morza. Wadą takiej wycieczki, jest długie stanie na granicy, no ale cóż… czasem warto się poświęcić.

Kulinaria:

Nie polecam miejsc w centrum. Jedzenie jest droższe, a wcale nie oznacza dobrego. Restauracje na obrzeżach mają niższe ceny, a jakość o wiele wyższa. Poniżej klika lokali wartych zapamiętania.
- Marinero- knajpka w samym centrum Rovinj, w urokliwym zaułku. Śliczne kamienice, wąska uliczka, jedzenie dobra ale nie ma szału. Za danie z kuchni chorwackiej Cevapcicci, czyli grillowane paluchy mięsa, z frytkami zapłaciłem 75 kun (46 zł) Ogólnie nie polecam, ale jeśli ktoś tam zabłądzi nie musi się niczego obawiać. (Żona wzięła pizzę i była zadowolona)
- Jure – jedzenie wyśmienite, obsługa bardzo sympatyczna i przyjacielska. Knajpka bardzo przytulna z sympatycznym ogrodem. Gorąco polecam. Jedzenie nie jest najtańsze ale warte swej ceny. Kalmary 80 kun, a spaghetti z truflami 120 kun. Jeśli szukacie knajpki z dobrym jedzeniem to musicie tu zajrzeć.
- Tri Volte – rodzinna trattoria, z świetnym jedzeniem. Ceny przeciętne. Spaghetti z owocami morza koło 60 kun, a kalmary (uwielbiam kalmary) 75 kun. UWAGA, żeby Was nie przeraziła karta menu, z wybrakowanymi stronami lub wysuszonymi pająkami. To może sprawić złe wrażenie, ale jedzenie jest przepyszne. Warto dodać, że gospodarze są bardzo hojni i gościnni. Za darmo na przystawkę otrzymałem kanapeczki z anchois i kieliszek rakij, a na zakończenie dostałem naleśniki z jabłkami. Ten lokal mogę spokojnie polecić.
- Puntulina- jak chodzi o „wystrój” lokalu to prawdziwa bomba. Stoliki są ustawione na skale tak, że siedzi się zaraz przy morzu. Jeśli ktoś woli sobie posiedzieć bezpośrednio na skale wystarczy sobie wziąć poduszkę dostępną w lokalu. Ceny do przyjęcia. Ja za 2 kieliszki wina Charonnay i Mochito zapłaciłem 100 kun (60 zł). Widok na pięknie zachodzące słońce- gratis. J
- Bosket – NIGDY W ŻYCIU! Drogo, jedzenie niesmaczne, obsługa niekompetentna, wystrój fatalny (po burzy na polu zostały poprzewracane krzesła, stoliki całe zamoknięte, w środku lokalu nie przytulnie i zimno). Za moje danie (nie pamiętam co to było i chyba wole sobie nie przypominać) zapłaciłem blisko 100 kun i nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to że dostałem porcję głodową. Omijać szerokim łukiem.

Ceny:

Nie jest bardzo tanio, ale nie jest przerażająco drogo. Myślę, że ceny do przyjęcia:
W 2017 roku były następujące ceny:
Lody- gałka - 8 kun (6 zł) (to akurat jest drogie ;P)
Kawałek pizzy – 15 kun (9 zł)
Tortilla- 30 kun (18 zł)
Pizza w dobrej restauracji- 40 – 60 kun (24- 40 zł)
Paczka dużych czipsów- 12 kun (8 zł)
Kalmary w restauracji – 70 kun do 90 kun ( 40 zł- 60 zł)

Porady:

Koniecznie zabierzcie ze sobą buty do pływania. Co prawda nie spotkałem jeżowców ale plaże są kamieniste i przy tym niewygodnie się chodzi. Łatwo też się wywrócić na śliskim kamieniu (czego byłem ofiarą).  Równie łatwo poślizgnąć się w centrum miasta (to nie żart). Białe płytki są bardzo śliskie, radzę się nie śpieszyć! ;P

Ciekawostki: 

- W 2017 roku burmistrzem Rovinj był Francesco Spinozza. Nie wiem czy posiada obywatelstwo chorwackie.
- Na 15 tysięcy mieszkańców Rovinj blisko 5000 to Włosi.
- Rovinj swą historię ma mocno związaną z Włochami. Najpierw było pod panowaniem cesarstwa rzymskiego, następnie panowała Republika Wenecka, a przed wojną Włochy. Po 1945 roku Rovinj znajdowało się w Jugosławii , po wojnie na początku lat 90 weszło w skład Chorwacji.
- Waluta w Chorwacji to kuny, a odpowiednik naszych groszy to lipa 1 kuna – 60 groszy.





Komentarze

  1. Byłam w Rovinji 10 lat temu i tez byłam zauroczona. Zachwycili mnie lodziarze którzy fantastycznie żonglowali gałkami lodów.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

Najchętniej czytane

Z TikToka do podręcznika. Moje sposoby na lekcje, które wygrywają z ekranem smartfona.

         W dzisiejszych czasach przeprowadzenie lekcji jest nie lada wyzwaniem. Młodzież potrzebuje silnych bodźców i dynamiki. Spędzając dużo czasu przed ekranem, oglądając szybkie, krótkie rolki na TikToku czy Instagramie, uczniowie szybko się nudzą, a praca z podręcznikiem staje się coraz mniej efektywna. By wyjść naprzeciw ich potrzebom, trzeba wykazać się dużą pomysłowością, aby uatrakcyjnić zajęcia. Chciałbym podzielić się z Wami moimi sposobami na to, by lekcja stała się ciekawsza.      Prezentowane metody wykorzystuję na historii w klasach 4–8. Pierwszą z nich są „laptopy historyczne”. To nazwa robocza, ale doskonale oddaje sedno zadania. Uczniowie bardzo je lubią i nieraz zaskoczyli mnie swoją inwencją. Praca wygląda następująco: uczniowie łączą się w 3-, 4- lub 5-osobowe grupy. Tworzą one tzw. redakcje i budują własny komputer. Za obudowę służy przyniesiona przez nich tekturowa teczka, do której ja dołączam wydrukowaną klawiaturę. Wierzc...

Strzeż się! Nadchodzi Siuda Baba!

      Obecnie w całej Polsce przeżywamy czas wielkiego tygodnia. Z tym okresem jest związanych wiele tradycji Wielkanocnych. Niektóre są znane w całym kraju, jak na przykład: tworzenie gałązek ozdobionych baziami, bibułą które zanosimy do kościoła w Niedziele Palmową, malowanie jajek, przygotowanie koszyczków wielkanocnych, niedzielne nabożeństwo upamiętniające Zmartwychwstanie, czy lany poniedziałek.      Są też i takie tradycje które są celebrowane tylko w niektórych częściach kraju albo tylko i wyłącznie w jednym regionie. Taką tradycją jest lednicka Siuda Baba. Według legendy na terenach dzisiejszej Lednicy Górnej, w czasach przed chrześcijańskich znajdowała się świątynia bogini Ledy. W jej wnętrzu palił się wieczny ogień, który nie miał prawa zgasnąć. Nad jego paleniem czuwała kapłanka, która pełniła roczną służbę. Raz do roku mogła opuścić świątynię, by znaleźć swoją zastępczynię. Złapana młoda dziewczyna mogła się wykupić. Jeśli nie było jej sta...

Strażnicy Pamięci (3) - z pamiętnika rekonstruktora

Rozdział 2 (cz. 1) Jak się znalazłem w rekonstrukcyjnym świecie?  Święto Pułkowe 20 PPZK, organizowane przez Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej "Wrzesień 39"         Za oknem leje deszcz. Praca magisterska nie wiadomo dlaczego nie chce sama się pisać. W domu jest Mama, która rozwiązuje swoje ulubione krzyżówki, raz po raz zaglądając do telewizora, patrząc co się dzieje w świecie. Tata pisze kolejną pracę naukową, lub poprawia egzaminy studentów. Pewnie ściągali, bo Tata nie wydaje się być zbyt zadowolony.

Popularne posty z tego bloga

Z TikToka do podręcznika. Moje sposoby na lekcje, które wygrywają z ekranem smartfona.

         W dzisiejszych czasach przeprowadzenie lekcji jest nie lada wyzwaniem. Młodzież potrzebuje silnych bodźców i dynamiki. Spędzając dużo czasu przed ekranem, oglądając szybkie, krótkie rolki na TikToku czy Instagramie, uczniowie szybko się nudzą, a praca z podręcznikiem staje się coraz mniej efektywna. By wyjść naprzeciw ich potrzebom, trzeba wykazać się dużą pomysłowością, aby uatrakcyjnić zajęcia. Chciałbym podzielić się z Wami moimi sposobami na to, by lekcja stała się ciekawsza.      Prezentowane metody wykorzystuję na historii w klasach 4–8. Pierwszą z nich są „laptopy historyczne”. To nazwa robocza, ale doskonale oddaje sedno zadania. Uczniowie bardzo je lubią i nieraz zaskoczyli mnie swoją inwencją. Praca wygląda następująco: uczniowie łączą się w 3-, 4- lub 5-osobowe grupy. Tworzą one tzw. redakcje i budują własny komputer. Za obudowę służy przyniesiona przez nich tekturowa teczka, do której ja dołączam wydrukowaną klawiaturę. Wierzc...

Otwarcie sezonu górskiego: Pcim - Kudłacze - Łysina - Lubomir 904 m

Sezon chodzenia po górach mogę uznać za otwarty! W środę 25 IV wraz z Żoną odwiedziliśmy Beskid Makowski. Piękna pogoda, cisza i spokój na szlaku dały nam dużo radości i pozwoliły podładować baterie. Jakie były wrażenia oraz co możemy Wam doradzić znajdziecie w tekście poniżej. A że lubię konkrety to (mam nadzieję) będzie krótko i zwięźle ale oczywiście na temat. Zaczynajmy! Drogie Panie i Panowie... przed Państwem Lubogoszcz (968m) Na samym początku pragnę napisać jedną ważną rzecz: mieszkańcy Pcimia to niezwykle przyjaźni ludzie. Bardzo serdeczni, otwarci i mili. Najpierw kierowca busa nam pomachał, ot tak. Potem z uśmiechem na twarzy zagadał nas jeden mieszkaniec: "czy nie wracamy za wcześnie"? A była już godzina 16, więc żart bardzo nam się spodobał. Potem inny starszy miły Pan zapytał skąd to wracamy. Zaczął nam opowiadać o Beskidzie Makowskim. Naprawdę jestem pod wrażeniem życzliwości. Pcimianie i Pcimianki tak trzymać!!!

Strażnicy Pamięci (32) - z pamiętnika rekonstruktora

  Rozdział 8 Niezwykłe spotkania Zdjęcie pobrano z: http://www.program7.pl/spotkanie-z-kpt-konstantym-kopfem-zolnierzem-nsz/   Część 2 Kapitan Konstanty Kopf              Inną również bardzo ciekawą postacią jaką miałem przyjemność poznać to „Żołnierz Wyklęty” - kapitan Konstanty Kopf, pseudonim „Pewny”. Pan kapitan urodził się na Rzeszowszczyźnie. Wojna w 1939 roku zastała go w domu, szybko zgłosił się jako ochotnik do obrony kraju.