Przejdź do głównej zawartości

Komunizm w saunie





Zdjęcie pobrano ze strony: https://saunaczapkapl.shoper.pl/pl/p/Czapka-do-sauny-Kapelusz-Budjonovka-szara-Filc-3mm/59
Wypoczynek ma różne formy. Ja na przykład wypoczywam pisząc teksty na swojego bloga, czytając książkę lub chodząc po górach. Jeśli potrzebuję się wyciszyć, odprężyć i nabrać sił fizycznie i duchowo uciekam na saunę.
Jak w każdym miejscu publicznym obowiązują tu pewne reguły. Wchodząc do sauny mówimy „dzień dobry”, w środku powinno się zachować ciszę, by nie przeszkadzać innym w wypoczynku. Saunując powinniśmy znać nie tylko zasady saunowej etykiety ale również i kilka szczegółów. Jednym z nich jest ochrona głowy. Jest to niezwykle ważne ze względu na zdrowie, ale i również możliwość dłuższego saunowania. Brak czapki może spowodować przegrzanie głowy, przyczynić się do wypadania włosów (wysokie temperatury osłabiają ich cebulki), a także zmniejszyć przyjemność z przebywania w saunie. Obecnie rynek w Polsce ma coraz więcej propozycji dla saunowiczów . Między innymi czapki. Są one różnego koloru, kształtu i materiału. Znajdziemy „dzwoneczki”, „kaski na motor”, „czapki pirackie” i… „bodionowkę” czyli bolszewicką czapkę z czerwoną gwiazdą. Tak, dokładnie tę samą, w której do Polski weszła Armia Czerwona. Dokładnie tej samej, w której żołnierze „wyzwolicielskiego” wojska gwałcili polskie kobiety, palili domy, mordowali Polaków czując się jak u siebie. Czapka wydaje mi się kiepskim żartem. Jeśli to ma być podejście do historii z dystansem to bardzo nieudane. Jeśli jest to propagowanie komunizmu, to jeszcze gorzej i powinno się spotkać ze społecznym sprzeciwem. Ja osobiście jestem zdegustowany. Figlarna firma mogłaby wykonać jeszcze czapki SS, albo kaptury Ku Klux Klanu i wysłać na amerykański rynek. Czy naprawdę tak trudno pomyśleć co się robi? Nie wyobrażam sobie wypoczynku w jednym miejscu z człowiekiem noszącym czapkę bandytów niszczących nasz Dom. To tak jak by gloryfikować seryjnego mordercę i gwałciciela. Jest to dla mnie zadziwiające, jak można być bezmyślnym lub obojętnym, byle tylko zarobić jak najwięcej pieniędzy. Taka postawa może świadczyć albo o głupocie albo o niewiedzy producenta (w co nie wierzę) lub chęci zysku za wszelką cenę.
 Pisząc ten tekst jestem rozgrzany do czerwoności, szkoda tylko, że nie dzięki saunie…

Pozdrawiam Was serdecznie,  Jerzy Borkowski.

Komentarze

Obserwatorzy

Najchętniej czytane

Z TikToka do podręcznika. Moje sposoby na lekcje, które wygrywają z ekranem smartfona.

         W dzisiejszych czasach przeprowadzenie lekcji jest nie lada wyzwaniem. Młodzież potrzebuje silnych bodźców i dynamiki. Spędzając dużo czasu przed ekranem, oglądając szybkie, krótkie rolki na TikToku czy Instagramie, uczniowie szybko się nudzą, a praca z podręcznikiem staje się coraz mniej efektywna. By wyjść naprzeciw ich potrzebom, trzeba wykazać się dużą pomysłowością, aby uatrakcyjnić zajęcia. Chciałbym podzielić się z Wami moimi sposobami na to, by lekcja stała się ciekawsza.      Prezentowane metody wykorzystuję na historii w klasach 4–8. Pierwszą z nich są „laptopy historyczne”. To nazwa robocza, ale doskonale oddaje sedno zadania. Uczniowie bardzo je lubią i nieraz zaskoczyli mnie swoją inwencją. Praca wygląda następująco: uczniowie łączą się w 3-, 4- lub 5-osobowe grupy. Tworzą one tzw. redakcje i budują własny komputer. Za obudowę służy przyniesiona przez nich tekturowa teczka, do której ja dołączam wydrukowaną klawiaturę. Wierzc...

Strzeż się! Nadchodzi Siuda Baba!

      Obecnie w całej Polsce przeżywamy czas wielkiego tygodnia. Z tym okresem jest związanych wiele tradycji Wielkanocnych. Niektóre są znane w całym kraju, jak na przykład: tworzenie gałązek ozdobionych baziami, bibułą które zanosimy do kościoła w Niedziele Palmową, malowanie jajek, przygotowanie koszyczków wielkanocnych, niedzielne nabożeństwo upamiętniające Zmartwychwstanie, czy lany poniedziałek.      Są też i takie tradycje które są celebrowane tylko w niektórych częściach kraju albo tylko i wyłącznie w jednym regionie. Taką tradycją jest lednicka Siuda Baba. Według legendy na terenach dzisiejszej Lednicy Górnej, w czasach przed chrześcijańskich znajdowała się świątynia bogini Ledy. W jej wnętrzu palił się wieczny ogień, który nie miał prawa zgasnąć. Nad jego paleniem czuwała kapłanka, która pełniła roczną służbę. Raz do roku mogła opuścić świątynię, by znaleźć swoją zastępczynię. Złapana młoda dziewczyna mogła się wykupić. Jeśli nie było jej sta...

Strażnicy Pamięci (3) - z pamiętnika rekonstruktora

Rozdział 2 (cz. 1) Jak się znalazłem w rekonstrukcyjnym świecie?  Święto Pułkowe 20 PPZK, organizowane przez Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej "Wrzesień 39"         Za oknem leje deszcz. Praca magisterska nie wiadomo dlaczego nie chce sama się pisać. W domu jest Mama, która rozwiązuje swoje ulubione krzyżówki, raz po raz zaglądając do telewizora, patrząc co się dzieje w świecie. Tata pisze kolejną pracę naukową, lub poprawia egzaminy studentów. Pewnie ściągali, bo Tata nie wydaje się być zbyt zadowolony.

Popularne posty z tego bloga

Z TikToka do podręcznika. Moje sposoby na lekcje, które wygrywają z ekranem smartfona.

         W dzisiejszych czasach przeprowadzenie lekcji jest nie lada wyzwaniem. Młodzież potrzebuje silnych bodźców i dynamiki. Spędzając dużo czasu przed ekranem, oglądając szybkie, krótkie rolki na TikToku czy Instagramie, uczniowie szybko się nudzą, a praca z podręcznikiem staje się coraz mniej efektywna. By wyjść naprzeciw ich potrzebom, trzeba wykazać się dużą pomysłowością, aby uatrakcyjnić zajęcia. Chciałbym podzielić się z Wami moimi sposobami na to, by lekcja stała się ciekawsza.      Prezentowane metody wykorzystuję na historii w klasach 4–8. Pierwszą z nich są „laptopy historyczne”. To nazwa robocza, ale doskonale oddaje sedno zadania. Uczniowie bardzo je lubią i nieraz zaskoczyli mnie swoją inwencją. Praca wygląda następująco: uczniowie łączą się w 3-, 4- lub 5-osobowe grupy. Tworzą one tzw. redakcje i budują własny komputer. Za obudowę służy przyniesiona przez nich tekturowa teczka, do której ja dołączam wydrukowaną klawiaturę. Wierzc...

Otwarcie sezonu górskiego: Pcim - Kudłacze - Łysina - Lubomir 904 m

Sezon chodzenia po górach mogę uznać za otwarty! W środę 25 IV wraz z Żoną odwiedziliśmy Beskid Makowski. Piękna pogoda, cisza i spokój na szlaku dały nam dużo radości i pozwoliły podładować baterie. Jakie były wrażenia oraz co możemy Wam doradzić znajdziecie w tekście poniżej. A że lubię konkrety to (mam nadzieję) będzie krótko i zwięźle ale oczywiście na temat. Zaczynajmy! Drogie Panie i Panowie... przed Państwem Lubogoszcz (968m) Na samym początku pragnę napisać jedną ważną rzecz: mieszkańcy Pcimia to niezwykle przyjaźni ludzie. Bardzo serdeczni, otwarci i mili. Najpierw kierowca busa nam pomachał, ot tak. Potem z uśmiechem na twarzy zagadał nas jeden mieszkaniec: "czy nie wracamy za wcześnie"? A była już godzina 16, więc żart bardzo nam się spodobał. Potem inny starszy miły Pan zapytał skąd to wracamy. Zaczął nam opowiadać o Beskidzie Makowskim. Naprawdę jestem pod wrażeniem życzliwości. Pcimianie i Pcimianki tak trzymać!!!

Strażnicy Pamięci (32) - z pamiętnika rekonstruktora

  Rozdział 8 Niezwykłe spotkania Zdjęcie pobrano z: http://www.program7.pl/spotkanie-z-kpt-konstantym-kopfem-zolnierzem-nsz/   Część 2 Kapitan Konstanty Kopf              Inną również bardzo ciekawą postacią jaką miałem przyjemność poznać to „Żołnierz Wyklęty” - kapitan Konstanty Kopf, pseudonim „Pewny”. Pan kapitan urodził się na Rzeszowszczyźnie. Wojna w 1939 roku zastała go w domu, szybko zgłosił się jako ochotnik do obrony kraju.