Przejdź do głównej zawartości

Pierwszy tysięcznik zdobyty

Szczyt Śnieżnicy (1006 m) Zdjęcie pobrano z:
https://gorydlaciebie.pl/wyprawy/snieznica/


                Z natury jestem człowiekiem, który spokojnie nie usiedzi na miejscu. Lubię się dużo ruszać, lubię poznawać nowe miejsca, być aktywnym. Bezczynność mnie wykańcza. Ostatnio pojawił się pomysł na chodzenie po górach.
Wiele lat temu mój Tata zabierał mnie w góry, ale niestety brakło mu już sił, być może i chęci i moje chodzenie po górach również się skończyło. Od jakiegoś czasu po Tatrach zaczął chodzić mój brat. Pomyślałem: „jeśli On chodzi to i ja mogę!”. I na myśleniu się skończyło. Ostatnie kilka jesiennych dni to cudowna pogoda. Słońce, ciepło i bezchmurne niebo. Przechadzając się po parku nie sposób nie docenić przepięknych kolorowych liści na drzewach. Wracając po pracy z żoną samochodem, zachwycaliśmy się kolorami drzew i nieba. Doszliśmy do wniosku, że weekendu nie zmarnujemy siedząc w domu czy w mieście. Po przeanalizowaniu dziesiątek pomysłów- co można robić w piękny październikowy weekend- wygrała opcja: jedziemy w góry!
                Za cel obraliśmy sobie Śnieżnicę (1006 m.). Jest to siódmy szczyt co do wielkości w Beskidzie Wyspowym. Jego nazwa wzięła się od jednego z zagłębień, w którym bardzo długo zalega śnieg. Nie raz dłużej niż na podobnej wysokości , na innych okolicznych szczytach. Na spotkanie z „tysięcznikiem” wybraliśmy się z Kasiny Wielkiej, z parkingu obok stacji kolejowej, gdzie w 1943 roku oddział AK dokonał akcji dywersyjnej, w czasie której wysadzono skład pociągu. O całym zajściu było bardzo głośno, a Niemcom przysporzyło niemało kłopotu. Następnie wyszliśmy po schodach u podnóżach stok i skręciliśmy w lewo, gdzie weszliśmy na niebiesko- zieloną trasę. Długi i stromy odcinek wiódł przez las. W pewnym momencie wraca się na stok, wtedy należy podejść na jego szczyt. U góry zobaczymy drewnianą budkę, gdzie zimą sprzedaje się przekąski i ciepłe napoje będzie tablica informacyjna. Można wybrać jeden z dwóch wariantów. Pierwszy wariant zakłada zejść lekko w prawo, (jeśli stok jest za naszymi plecami) i wejść na dróżkę prowadzącą prosto do schroniska. Drugi wariant to pójście w kierunku Dobrej (droga za znakiem i tablicą informacyjną). Idąc tą drogą dojdziemy również na szczyt Śnieżnicy. My z żoną wybraliśmy opcję numer jeden. Poszliśmy do schroniska, by trochę odpocząć, zaczerpnąć sił. Na miejscu zjedliśmy przepyszny bigos w cenie 7 zł i wypiliśmy gorącą herbatę. Po szybkiej regeneracji wybraliśmy się w ostatni etap wspinaczki. Po 20 minutach od wyjścia ze schroniska zdobyliśmy szczyt pierwszego naszego tysięcznika. Mankamentem szczytu jest to, że jest cały zalesiony, więc niestety widoków nie popodziwiamy.
                Wszystkim tym, którzy mają chęć ochotę gdzieś wyskoczyć za miasto, gorąco polecam. Idealny wypad w góry dla początkujących. Przyjemna trasa, uzdrawiająca i wyciszająca ducha przyroda i świeże powietrze. Czy trzeba coś więcej? Na sam koniec mała propozycja. Jeśli jesteście głodni to zachęcam do odwiedzin Karczmy Zbójnickiej. Jedzenie jest smaczne, wystrój wnętrza góralski – bardzo przyjemny. Jednak to co mi się najbardziej spodobało w lokalu to przepiękne widoki, które można w nim podziwiać. Za oknami widać niemal cały Beskid Wyspowy, a przynajmniej znaczną jego część. Rozkoszując się gorącym żurkiem lub posilając się schabowym można docenić panoramę Beskidu Wyspowego. Warto zwłaszcza teraz jesienią, kiedy Beskid tonie w kolorach żółci, czerwieni i brązu.

Pozdrawiam serdecznie, Jerzy Borkowski.

Komentarze

Obserwatorzy

Najchętniej czytane

Z TikToka do podręcznika. Moje sposoby na lekcje, które wygrywają z ekranem smartfona.

         W dzisiejszych czasach przeprowadzenie lekcji jest nie lada wyzwaniem. Młodzież potrzebuje silnych bodźców i dynamiki. Spędzając dużo czasu przed ekranem, oglądając szybkie, krótkie rolki na TikToku czy Instagramie, uczniowie szybko się nudzą, a praca z podręcznikiem staje się coraz mniej efektywna. By wyjść naprzeciw ich potrzebom, trzeba wykazać się dużą pomysłowością, aby uatrakcyjnić zajęcia. Chciałbym podzielić się z Wami moimi sposobami na to, by lekcja stała się ciekawsza.      Prezentowane metody wykorzystuję na historii w klasach 4–8. Pierwszą z nich są „laptopy historyczne”. To nazwa robocza, ale doskonale oddaje sedno zadania. Uczniowie bardzo je lubią i nieraz zaskoczyli mnie swoją inwencją. Praca wygląda następująco: uczniowie łączą się w 3-, 4- lub 5-osobowe grupy. Tworzą one tzw. redakcje i budują własny komputer. Za obudowę służy przyniesiona przez nich tekturowa teczka, do której ja dołączam wydrukowaną klawiaturę. Wierzc...

Strzeż się! Nadchodzi Siuda Baba!

      Obecnie w całej Polsce przeżywamy czas wielkiego tygodnia. Z tym okresem jest związanych wiele tradycji Wielkanocnych. Niektóre są znane w całym kraju, jak na przykład: tworzenie gałązek ozdobionych baziami, bibułą które zanosimy do kościoła w Niedziele Palmową, malowanie jajek, przygotowanie koszyczków wielkanocnych, niedzielne nabożeństwo upamiętniające Zmartwychwstanie, czy lany poniedziałek.      Są też i takie tradycje które są celebrowane tylko w niektórych częściach kraju albo tylko i wyłącznie w jednym regionie. Taką tradycją jest lednicka Siuda Baba. Według legendy na terenach dzisiejszej Lednicy Górnej, w czasach przed chrześcijańskich znajdowała się świątynia bogini Ledy. W jej wnętrzu palił się wieczny ogień, który nie miał prawa zgasnąć. Nad jego paleniem czuwała kapłanka, która pełniła roczną służbę. Raz do roku mogła opuścić świątynię, by znaleźć swoją zastępczynię. Złapana młoda dziewczyna mogła się wykupić. Jeśli nie było jej sta...

Strażnicy Pamięci (3) - z pamiętnika rekonstruktora

Rozdział 2 (cz. 1) Jak się znalazłem w rekonstrukcyjnym świecie?  Święto Pułkowe 20 PPZK, organizowane przez Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej "Wrzesień 39"         Za oknem leje deszcz. Praca magisterska nie wiadomo dlaczego nie chce sama się pisać. W domu jest Mama, która rozwiązuje swoje ulubione krzyżówki, raz po raz zaglądając do telewizora, patrząc co się dzieje w świecie. Tata pisze kolejną pracę naukową, lub poprawia egzaminy studentów. Pewnie ściągali, bo Tata nie wydaje się być zbyt zadowolony.

Popularne posty z tego bloga

Z TikToka do podręcznika. Moje sposoby na lekcje, które wygrywają z ekranem smartfona.

         W dzisiejszych czasach przeprowadzenie lekcji jest nie lada wyzwaniem. Młodzież potrzebuje silnych bodźców i dynamiki. Spędzając dużo czasu przed ekranem, oglądając szybkie, krótkie rolki na TikToku czy Instagramie, uczniowie szybko się nudzą, a praca z podręcznikiem staje się coraz mniej efektywna. By wyjść naprzeciw ich potrzebom, trzeba wykazać się dużą pomysłowością, aby uatrakcyjnić zajęcia. Chciałbym podzielić się z Wami moimi sposobami na to, by lekcja stała się ciekawsza.      Prezentowane metody wykorzystuję na historii w klasach 4–8. Pierwszą z nich są „laptopy historyczne”. To nazwa robocza, ale doskonale oddaje sedno zadania. Uczniowie bardzo je lubią i nieraz zaskoczyli mnie swoją inwencją. Praca wygląda następująco: uczniowie łączą się w 3-, 4- lub 5-osobowe grupy. Tworzą one tzw. redakcje i budują własny komputer. Za obudowę służy przyniesiona przez nich tekturowa teczka, do której ja dołączam wydrukowaną klawiaturę. Wierzc...

Otwarcie sezonu górskiego: Pcim - Kudłacze - Łysina - Lubomir 904 m

Sezon chodzenia po górach mogę uznać za otwarty! W środę 25 IV wraz z Żoną odwiedziliśmy Beskid Makowski. Piękna pogoda, cisza i spokój na szlaku dały nam dużo radości i pozwoliły podładować baterie. Jakie były wrażenia oraz co możemy Wam doradzić znajdziecie w tekście poniżej. A że lubię konkrety to (mam nadzieję) będzie krótko i zwięźle ale oczywiście na temat. Zaczynajmy! Drogie Panie i Panowie... przed Państwem Lubogoszcz (968m) Na samym początku pragnę napisać jedną ważną rzecz: mieszkańcy Pcimia to niezwykle przyjaźni ludzie. Bardzo serdeczni, otwarci i mili. Najpierw kierowca busa nam pomachał, ot tak. Potem z uśmiechem na twarzy zagadał nas jeden mieszkaniec: "czy nie wracamy za wcześnie"? A była już godzina 16, więc żart bardzo nam się spodobał. Potem inny starszy miły Pan zapytał skąd to wracamy. Zaczął nam opowiadać o Beskidzie Makowskim. Naprawdę jestem pod wrażeniem życzliwości. Pcimianie i Pcimianki tak trzymać!!!

Strażnicy Pamięci (32) - z pamiętnika rekonstruktora

  Rozdział 8 Niezwykłe spotkania Zdjęcie pobrano z: http://www.program7.pl/spotkanie-z-kpt-konstantym-kopfem-zolnierzem-nsz/   Część 2 Kapitan Konstanty Kopf              Inną również bardzo ciekawą postacią jaką miałem przyjemność poznać to „Żołnierz Wyklęty” - kapitan Konstanty Kopf, pseudonim „Pewny”. Pan kapitan urodził się na Rzeszowszczyźnie. Wojna w 1939 roku zastała go w domu, szybko zgłosił się jako ochotnik do obrony kraju.