Przejdź do głównej zawartości

Strażnicy Pamięci – z pamiętnika rekonstruktora



Wstęp


Książka "Tajemnica nocy Dęba" na wystawie, w jednej z wielickich księgarni.

Niektórzy po pracy lubią jechać do galerii handlowej i tam spędzać wolny czas chodząc po sklepach czy przesiadując w kawiarniach. Inni po pracy wolą grać w piłkę, inni zbierać znaczki, jeszcze inni siedzieć na kanapie przed telewizorem śledząc wydarzenia ze świata. Ja za to pokochałem pisanie książek. Lubię wrócić do domu, zaparzyć sobie herbaty, usiąść przy  moim biurku i pisać. Zachęcony debiutem, jako autor książki „Tajemnica nocy Dęba”, zapragnąłem pisać więcej.
Szukałem pomysłu, tematu o czym bym mógł tu jeszcze napisać, o czym mogłaby być następna książka.
            Siedząc w ulubionym fotelu myślałem o mojej rekonstruktorskiej przygodzie, zacząłem wspominać, co mi się przytrafiło i ile historii w moim życiorysie zapisała ta moja pasja. Pomyślałem wówczas: „tyle rzeczy się wydarzyło, tyle wspomnień, które z czasem niestety się zacierają albo co gorsza ulatniają. Warto byłoby to wszystko spisać, zachować dla potomnych”. I wtedy doznałem olśnienia. Przecież mogę spisać te wszystkie wspomnienia i wydać książkę, tym samym dzieląc się przygodami z szerszą publicznością. Takie przelane na papier wspomnienia pozwolą również przybliżyć tematykę rekonstrukcji większej ilości ludzi. Zapewne niektórzy o tym usłyszą po raz pierwszy, jeszcze inni zagłębią wiedzę, a jeszcze inni porównają moje wspomnienia ze swoimi. Być może będę natchnieniem dla innych, którzy zapragną opisać swoje dzieje ze swojej reko-epoki[1]. Moja pasja, która zagnała mnie do wstąpienia w szeregi Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej „Wrzesień 39” to historia polskich żołnierzy, którzy walczyli z niemieckim i sowieckim najeźdźcą. Jak się już domyślacie odtwarzam postać z roku 1939.
 Chciałbym żeby ta książka służyła jeszcze jednej grupie osób. To jest tym, którzy poszukują swojej pasji. Nie potrafią nigdzie się odnaleźć i mają wrażenie, że czas ucieka im przez palce. Mam nadzieję, że ta pozycja wskaże im drogę lub czymś zainspiruje i pomoże odnaleźć radość w jakimś działaniu, zgłębianiu wiedzy, robieniu czegoś co kochają.
            By ten druk był przejrzysty postanowiłem pierwszy rozdział poświęcić mojej skromnej osobie. Postąpiłem tak, ponieważ chciałbym żeby państwo mieli obraz mnie, a w konsekwencji zrozumieli motyw działania. W drugim rozdziale postanowiłem wyjaśnić znaczenie, istotę rekonstrukcji, by czytelnicy zrozumieli czym jest omawiany przedmiot. Wydawać by się mogło, że owa pasja jest tylko zabawą i formą spędzania wolnego czasu. Nie przeczę, że tak nie jest, ale bycie Strażnikiem Pamięci tak naprawdę niesie ze sobą znacznie więcej niż mogło by się wydawać, co właśnie w rozdziale drugim próbuję wyjaśnić. Mam nadzieję, że po przeczytaniu moich wspomnień będziecie postrzegali rekonstrukcje nie tylko jako formę zabawy ale też formę pewnego zobowiązania.
Pozostała część książki opowiada o moich przygodach, anegdotach, przeżyciach i chwilach zadumy, które SRH mi podarowało. Nigdy ich bym na nic nie zamienił. Z dwóch powodów: po pierwsze są to piękne chwile, bardzo wartościowe, które nauczyły mnie bardzo wiele. Począwszy od nauki szacunku do pracy, poszanowania starszych osób, poznania wartości przyjaźni, lojalności i oddania. Po drugie jest to chyba jedyny sposób w jaki mogę się odwdzięczyć poległym, którzy walczyli o to bym tę książkę mógł napisać w języku, w  jakim napisałem, a w jakim wy czytacie.
Nie skrywam też nadziei, że książka ta trafi do szerszej publiczności w młodym wieku. Mam również nadzieję, że moje wspomnienia otworzą oczy młodym rodakom nie tylko na historię współczesną ale także serca na naszą Ojczyznę. Byłbym bardzo szczęśliwy jeśli ktoś po przeczytaniu tej książki sięgnąłby po kolejną o tematyce historycznej, penetrując fakty i zdarzenia, dzięki którym dziś możemy być dumni z pochodzenia. Mam nadzieję, że książka będzie Was bawić ale i też  uczyć.

                                                                                                     Z wyrazami szacunku
                                                                                                         Jerzy Borkowski


[1] Rekoeopka- tak nazywam czas odtwarzany przez danych rekonstruktorów. Na przykład moją rekoepoką jest II RP.

Komentarze

Obserwatorzy

Najchętniej czytane

Z TikToka do podręcznika. Moje sposoby na lekcje, które wygrywają z ekranem smartfona.

         W dzisiejszych czasach przeprowadzenie lekcji jest nie lada wyzwaniem. Młodzież potrzebuje silnych bodźców i dynamiki. Spędzając dużo czasu przed ekranem, oglądając szybkie, krótkie rolki na TikToku czy Instagramie, uczniowie szybko się nudzą, a praca z podręcznikiem staje się coraz mniej efektywna. By wyjść naprzeciw ich potrzebom, trzeba wykazać się dużą pomysłowością, aby uatrakcyjnić zajęcia. Chciałbym podzielić się z Wami moimi sposobami na to, by lekcja stała się ciekawsza.      Prezentowane metody wykorzystuję na historii w klasach 4–8. Pierwszą z nich są „laptopy historyczne”. To nazwa robocza, ale doskonale oddaje sedno zadania. Uczniowie bardzo je lubią i nieraz zaskoczyli mnie swoją inwencją. Praca wygląda następująco: uczniowie łączą się w 3-, 4- lub 5-osobowe grupy. Tworzą one tzw. redakcje i budują własny komputer. Za obudowę służy przyniesiona przez nich tekturowa teczka, do której ja dołączam wydrukowaną klawiaturę. Wierzc...

Strzeż się! Nadchodzi Siuda Baba!

      Obecnie w całej Polsce przeżywamy czas wielkiego tygodnia. Z tym okresem jest związanych wiele tradycji Wielkanocnych. Niektóre są znane w całym kraju, jak na przykład: tworzenie gałązek ozdobionych baziami, bibułą które zanosimy do kościoła w Niedziele Palmową, malowanie jajek, przygotowanie koszyczków wielkanocnych, niedzielne nabożeństwo upamiętniające Zmartwychwstanie, czy lany poniedziałek.      Są też i takie tradycje które są celebrowane tylko w niektórych częściach kraju albo tylko i wyłącznie w jednym regionie. Taką tradycją jest lednicka Siuda Baba. Według legendy na terenach dzisiejszej Lednicy Górnej, w czasach przed chrześcijańskich znajdowała się świątynia bogini Ledy. W jej wnętrzu palił się wieczny ogień, który nie miał prawa zgasnąć. Nad jego paleniem czuwała kapłanka, która pełniła roczną służbę. Raz do roku mogła opuścić świątynię, by znaleźć swoją zastępczynię. Złapana młoda dziewczyna mogła się wykupić. Jeśli nie było jej sta...

Strażnicy Pamięci (3) - z pamiętnika rekonstruktora

Rozdział 2 (cz. 1) Jak się znalazłem w rekonstrukcyjnym świecie?  Święto Pułkowe 20 PPZK, organizowane przez Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej "Wrzesień 39"         Za oknem leje deszcz. Praca magisterska nie wiadomo dlaczego nie chce sama się pisać. W domu jest Mama, która rozwiązuje swoje ulubione krzyżówki, raz po raz zaglądając do telewizora, patrząc co się dzieje w świecie. Tata pisze kolejną pracę naukową, lub poprawia egzaminy studentów. Pewnie ściągali, bo Tata nie wydaje się być zbyt zadowolony.

Popularne posty z tego bloga

Z TikToka do podręcznika. Moje sposoby na lekcje, które wygrywają z ekranem smartfona.

         W dzisiejszych czasach przeprowadzenie lekcji jest nie lada wyzwaniem. Młodzież potrzebuje silnych bodźców i dynamiki. Spędzając dużo czasu przed ekranem, oglądając szybkie, krótkie rolki na TikToku czy Instagramie, uczniowie szybko się nudzą, a praca z podręcznikiem staje się coraz mniej efektywna. By wyjść naprzeciw ich potrzebom, trzeba wykazać się dużą pomysłowością, aby uatrakcyjnić zajęcia. Chciałbym podzielić się z Wami moimi sposobami na to, by lekcja stała się ciekawsza.      Prezentowane metody wykorzystuję na historii w klasach 4–8. Pierwszą z nich są „laptopy historyczne”. To nazwa robocza, ale doskonale oddaje sedno zadania. Uczniowie bardzo je lubią i nieraz zaskoczyli mnie swoją inwencją. Praca wygląda następująco: uczniowie łączą się w 3-, 4- lub 5-osobowe grupy. Tworzą one tzw. redakcje i budują własny komputer. Za obudowę służy przyniesiona przez nich tekturowa teczka, do której ja dołączam wydrukowaną klawiaturę. Wierzc...

Otwarcie sezonu górskiego: Pcim - Kudłacze - Łysina - Lubomir 904 m

Sezon chodzenia po górach mogę uznać za otwarty! W środę 25 IV wraz z Żoną odwiedziliśmy Beskid Makowski. Piękna pogoda, cisza i spokój na szlaku dały nam dużo radości i pozwoliły podładować baterie. Jakie były wrażenia oraz co możemy Wam doradzić znajdziecie w tekście poniżej. A że lubię konkrety to (mam nadzieję) będzie krótko i zwięźle ale oczywiście na temat. Zaczynajmy! Drogie Panie i Panowie... przed Państwem Lubogoszcz (968m) Na samym początku pragnę napisać jedną ważną rzecz: mieszkańcy Pcimia to niezwykle przyjaźni ludzie. Bardzo serdeczni, otwarci i mili. Najpierw kierowca busa nam pomachał, ot tak. Potem z uśmiechem na twarzy zagadał nas jeden mieszkaniec: "czy nie wracamy za wcześnie"? A była już godzina 16, więc żart bardzo nam się spodobał. Potem inny starszy miły Pan zapytał skąd to wracamy. Zaczął nam opowiadać o Beskidzie Makowskim. Naprawdę jestem pod wrażeniem życzliwości. Pcimianie i Pcimianki tak trzymać!!!

Strażnicy Pamięci (32) - z pamiętnika rekonstruktora

  Rozdział 8 Niezwykłe spotkania Zdjęcie pobrano z: http://www.program7.pl/spotkanie-z-kpt-konstantym-kopfem-zolnierzem-nsz/   Część 2 Kapitan Konstanty Kopf              Inną również bardzo ciekawą postacią jaką miałem przyjemność poznać to „Żołnierz Wyklęty” - kapitan Konstanty Kopf, pseudonim „Pewny”. Pan kapitan urodził się na Rzeszowszczyźnie. Wojna w 1939 roku zastała go w domu, szybko zgłosił się jako ochotnik do obrony kraju.