Przejdź do głównej zawartości

Wywiad z Cezarym Dunin - Muglerem



Kanclerz Stowarzyszenia Rodu Duninów - Cezary Dunin Mugler
Ostatni artykuł o rodzie Duninów cieszył się dużą popularnością. Przeczytała go spora liczba ludzi, był wielokrotnie udostępniany na Facebooku. Za wszystkie polubienia i udostępnienia bardzo dziękuję. Pomyślałem sobie, że może warto dowiedzieć się więcej o samym Stowarzyszeniu. Najlepszym źródłem wiedzy będzie sam Kanclerz – Cezary Dunin Mugler.
Właśnie jego ośmieliłem się zapytać  o kilka rzeczy. Między innymi, jak zaczęła się jego przygoda z Duninami oraz jakie ma plany wobec Stowarzyszenia.

Cezary od ostatniego Zjazdu Rodu Duninów jesteś Kanclerzem Stowarzyszenia. Serdecznie Ci gratuluje. Powiedz mi jakie to uczucie?

Zaszczyt, duma i bardzo duża odpowiedzialność. 

Jak trafiłeś do Stowarzyszenia?

Do Stowarzyszenia należę od Zjazdu w Firleju w 2004r. O Zjeździe dowiedziałem się z strony internetowej Rodu. Zadzwoniłem chyba do Jana Kantego Dunin-Borkowskiego i tak się zaczęło. O spotkaniach Duninów z Duninami mówił mi już śp. Tato Czesław Dunin-Mugler.  Tato natknął się na ogłoszenie w prasie o zjeździe w Zakopanem w latach 90-tych i namawiał mnie abym nawiązał kontakt z Rodziną. Uważam, że wszyscy Duninowie to rodzina. Żaden inny ród  nie jest tak spokrewniony jak nasz, ponieważ każdy z Nas mógłby dociec do tego „pierwszego” Dunina. W innych rodach jest to mniej prawdopodobne i nie w takiej skali.

Jak długo jesteś w Stowarzyszeniu Rodu Duninów?

Jestem już 13 lat. Miałem okres tzw. „martwy” tzn. nie brałem udziału w Zjazdach, ale początek był obiecujący : byłem kwestorem, brałem udział w zebraniach kapituły. Potem z powodów rodzinnych zaniedbałem Stowarzyszenie, ale teraz jest już dobrze, jestem gotowy do pełnienia zaszczytnej funkcji Kanclerza.

Artykuł pod tytułem „Duninowie – ród który odradza się na nowo” przedstawił moim czytelnikom jak wyglądają Zjazdy Duninów. Jeśli możesz, wyjaśni proszę czym jest Stowarzyszenie Rodu Duninów, jaką ma rolę, czym się zajmuje.

Stowarzyszenie Rodu Duninów jest to organizacja zrzeszająca osoby mogące wywieść swoje pochodzenie od nazwiska Dunin „po mieczu i po kądzieli” oraz osób sympatyzujących z Rodem. Zajmuje się  kultywowaniem miejsc, osób, wydarzeń związanych z Duninami,  ma na celu utrwalenie i przekazanie historii Rodu następnym pokoleniom Duninów.

Mówisz osoby sympatyzujące, to znaczy kto? Czy każdy może być członkiem Stowarzyszenia?

Tak, mogą i są takie osoby. Jak odbywał się  Zjazd w Nieszawie i w Lwowie to uczestniczyły w nim osoby sympatyzujące z Rodem. 

Jakie masz plany na rozwój Stowarzyszenia? Czy masz może jakiś konkretne pomysły? Wizję?

W pierwszej kolejności skupiam się na przyszłorocznym Zjeździe, a konkretnie na jego organizacji. Chciałbym usystematyzować sprawy związane z składkami, informacją o Stowarzyszeniu w internecie, pozyskaniu środków finansowych na salę Duninowską w Studziankach Pancernych, chodzi mi po głowie (przy udziale osób z Stowarzyszenia) stworzenie scenariusza, napisania powieści o naszych wielkich przodkach, może to być gra planszowa i interaktywna. Poczyniłem w tym kierunku pewne kroki, a mianowicie mam zebrane w formie elektronicznej informacje o Duninach, część z nich wydrukowałem. Ponadto zawsze można liczyć na zbiory wszystkich Kuzynów.
Ponadto skupię się na pozyskaniu nowych członków oraz na większej konsolidacji w Rodzie. Chcę zadbać o zwiększenie Archiwum Duninowskiego.
Chciałbym odnowić „starożytną” tradycję w naszym Rodzie, która mówiła, że każdy z Duninów przeznaczał „ talara”, aby w razie potrzeby można było wspomóc kogoś w tarapatach.

Pomoc dla członków rodziny brzmi bardzo dobrze, ale czy to nie było już praktykowane?

Było i mam nadzieję, że będzie. Trzeba tylko to tak zorganizować, aby nie tylko członkowie Stowarzyszenia kolokwialnie mówić się składali, ale też pozyskać pomoc z innych źródeł, albo w innej formie.

W tym roku Łabędzice spotkają się w Krynicy. Czekają ich jakieś niespodzianki?

Tak, będziemy w miejscu na zamku w Kieżmarku, którego Starostą był Mszczuj ze Skrzynna. Będzie też wycieczka do Starej Lubowni , gdzie podpisywany był Zastaw Spiski, którego uczestnikiem był nasz słynny przodek. 

Czy masz swoją jakąś ulubioną historię, może anegdotkę związaną z Duninami?

Historia dziadka Tytusa Bispinga. Niewielu wie, że był... bohaterem i to z moich rodzinnych stron :
„Tytus Dunin pochodził z Gierałtowiczek. W czasie wojny jego pułk odjechał, a on musiał udać się niezwłocznie za nim. Wraz ze strzelcem - Ostrowskim - pojechali za pułkiem. W miejscowości Tryńcza - (Rzeszowskie) zobaczyli kolumnę niemiecką. Wraz z pomocnikiem dzielnie bronili mostu ostrzeliwując  okupantów ze stodoły. Niemcy zniszczyli stodołę atakiem artyleryjskim. Jakież było ich zdziwienie, gdy stwierdzili, że ich 40 osobowy oddział atakowało 2 żołnierzy! Miejscowym chłopom kazali wykopać dół poległym Polakom, a po zakopaniu ciał oddali salwę honorową w podziwie za ich bohaterstwo. Ciało Tytusa Dunina spoczywa w Tryńczy, a historia ta jest bardzo znana w tamtej okolicy”. 

Cezary, ostatnie pytanie, które bardzo chciałem Ci zadać. Czy jest możliwe by powstała reprezentacja piłki nożnej Duninów?

Zapytamy na Zjeździe w Krynicy naszych Kuzynów. Przyznam się szczerze, że w szkole podstawowej byłem trampkarzem w Resovii Rzeszów. Myślę, że byłoby to możliwe, aby taką reprezentacje wystawić i zagrać przeciwko LKS Wisła Nowy Duninów (hi , hi).  Pewnie podjęli by „rękawicę”. ;-)   

Bardzo dziękuję Ci za rozmowę.

Cezary Dunin – Mugler - urodzony w Rzeszowie w 1969r. mgr inż. , ukończył Ekonomię Rolnictwa na AR w Krakowie filia w Rzeszowie, 2 córki (20 i 10 lat), rozwiedziony. Pasjonuje się historią,  ze wskazaniem na średniowiecze i  Polska XVII w; lubi słuchać ciężkiego brzmienia, aczkolwiek sięga też do muzyki klasycznej (Bach, Mozart), elektronicznej (Jean Michael Jarre, Depeche Mode) i bluesa (BB King, Breakout, Gary Moore, ZZ Top). Kolekcjonuje „starocie”, bardzo lubi zwierzęta : koty, psy oraz rybki akwariowe. 

Komentarze

Obserwatorzy

Popularne posty z tego bloga

Z TikToka do podręcznika. Moje sposoby na lekcje, które wygrywają z ekranem smartfona.

         W dzisiejszych czasach przeprowadzenie lekcji jest nie lada wyzwaniem. Młodzież potrzebuje silnych bodźców i dynamiki. Spędzając dużo czasu przed ekranem, oglądając szybkie, krótkie rolki na TikToku czy Instagramie, uczniowie szybko się nudzą, a praca z podręcznikiem staje się coraz mniej efektywna. By wyjść naprzeciw ich potrzebom, trzeba wykazać się dużą pomysłowością, aby uatrakcyjnić zajęcia. Chciałbym podzielić się z Wami moimi sposobami na to, by lekcja stała się ciekawsza.      Prezentowane metody wykorzystuję na historii w klasach 4–8. Pierwszą z nich są „laptopy historyczne”. To nazwa robocza, ale doskonale oddaje sedno zadania. Uczniowie bardzo je lubią i nieraz zaskoczyli mnie swoją inwencją. Praca wygląda następująco: uczniowie łączą się w 3-, 4- lub 5-osobowe grupy. Tworzą one tzw. redakcje i budują własny komputer. Za obudowę służy przyniesiona przez nich tekturowa teczka, do której ja dołączam wydrukowaną klawiaturę. Wierzc...

Zapomniane kurhany w Jawczycach

     Jadąc z Krakowa w stronę Gdowa, mijamy miejscowość Jawczyce, która skrywa tajemnicę zapomnianych kurhanów. Czym one są? To mogiły w formie ziemnych kopców. Na terenie Polski budowano je od neolitu, aż po czasy słowiańskie i wczesne średniowiecze. Wielokrotnie przejeżdżałem przez tę wieś, widząc tabliczkę wskazującą drogę do tego magicznego miejsca. Nigdy jednak nie skusiłem się, by poznać ich tajemnicę... aż do teraz.      Piękna pogoda na polu, siedzę w ogrodzie i wygrzewam się w słońcu, pijąc mrożoną lemoniadę przygotowaną przez żonę. Po półgodzinie uznałem, że czas się ruszyć. Idealnym pomysłem wydała się przejażdżka rowerowa. Wtedy przypomniałem sobie o Jawczycach. Wsiadłem na rower i ruszyłem w drogę – z Wieliczki jechałem około 30 minut. Obawiałem się, czy trafię do celu, bo miejsce leży na uboczu, w lesie, ale moje obawy okazały się bezpodstawne. Przemierzałem las, aż moim oczom ukazały się niewielkie wzgórki. Dzięki wcześniejszej lekturze domy...

Historia na polskich banknotach - 10 zł

     Jestem z pokolenia, w którym posługiwanie się gotówką było czymś normalnym, a właściwie stanowiło jedyną opcję płatności. Dziś spora część osób płaci za zakupy czy rachunek w restauracji „plastikiem”, czyli kartą płatniczą, przykładamy telefon albo korzystamy z popularnego polskiego wynalazku, jakim jest Blik. Są to sposoby dużo prostsze i zwiększające nasze bezpieczeństwo.      Karty bankomatowe są dziś zdobione ciekawymi motywami oraz logotypami banków, które je wydały. Na gotówce natomiast możemy dostrzec fascynujące elementy związane z historią. Przede wszystkim na każdym banknocie widnieją wybitni polscy władcy. Celowo użyłem słowa „władcy”, ponieważ wszyscy wiemy, że na najniższym nominale (10 zł) widnieje Mieszko I, który był pierwszym historycznym przywódcą, a nie królem Polski. Na każdym kolejnym nominale znajduje się już wizerunek króla. Nie są to przypadkowe postacie, lecz monarchowie, którzy wybitnie przyczynili się do rozwoju ekonomicznego...

Łączna liczba wyświetleń