Przejdź do głównej zawartości

Strażnicy Pamięci (16) - z pamiętnika rekonstruktora

Rozdział 4
Bitwy które przeżyłem, na których byłem ranny i na których… zginąłem.


Potyczka na wzgórzu – Nowy Targ
Fot. Marta Kwaterska. Zdjęcie ilustracyjne.
Do tej pory opisywałem Wam rekonstrukcje, które były spektakularne. Można na nich było zobaczyć efektowne wybuchy, porywające scenariusze, efekty specjalne, ciekawe historyczne pojazdy takie jak polskie czołgi, tankietki, wozy opancerzone czy samochody wojskowe.
Podziwiać też można było niemieckie czołgi, wozy transportowe, motory itp. Nie raz zachwycała gra aktorska i poświęcenie rekonstruktorów. Podziw również wzbudzała licznie zebrana publiczność, która nierzadko liczyła nawet i kilka tysięcy widzów. To wszystko budowało wspaniałą atmosferę, pozwalało się dobrze bawić, uczyć, prowokowało do zadawanie pytań, a niektórych po powrocie do domu zachęcało do refleksji. Były też jednak rekonstrukcje, które były bardzo skromne, nie przyciągały tłumów, a ich spektakularność pozostawiała wiele do życzenia. Jedną z takich bitew postanowiłem tu opisać, z jednej prostej przyczyny… dla porównania. Chciałbym żeby Państwo mieli jak najszerszy obraz rekonstrukcji. Nie chcę tu pisać tylko w samych superlatywach ale chciałbym być obiektywny i jak najlepiej przedstawić ten wyjątkowy świat, w którym spędziłem tak wiele czasu.
Nowy Targ, przyjemne niewielkie miasteczko w województwie małopolskim. Blisko gór, miejscowość, w której można odpocząć z dala od dużego miasta i obecnego w nim smogu. Na rynku można zjeść słynne lody, których smak poznała cała małopolska. Zdarzało się, że z kolegami z mojej rodzinnej miejscowości Wieliczki, jechaliśmy specjalnie półtorej godziny by zjeść kilka kulek przepysznych lodów. Los chciał, żeby i tu zaglądnęło SRH Wrzesień 39. Były to początki mojej rekonstrukcji. Może to był pierwszy, może drugi rok mojej działalności w tym jakże zacnym środowisku. Dziś już nie pamiętam tak wiele szczegółów. Mimo to rekonstrukcja ta pozostała mi w pamięci ze względu na jej skromność. Przyjechaliśmy na miejsce i rozłożyliśmy sprzęt. Przygotowani i przebrani oczekiwaliśmy na nadciągające tłumy. Wielkie było nasze zdziwienie kiedy okazało się, że ludzi było jak na lekarstwo. Próbowaliśmy to sobie wytłumaczyć brzydką pogodą. Niebo było zachmurzone, wiał też nieprzyjemny wiatr. Nie przejmowaliśmy się tym specjalnie, ponieważ świetnie się bawiliśmy w swoim towarzystwie. Z kolegą Jurkiewiczem i Kulką żartowaliśmy, że reko będzie dla 5 może 10  osób, a jak i one nie przybędą, to pobijemy się między sobą i też będzie bardzo fajnie. Na pole rekonstrukcyjnej bitwy obrano mały placyk między blokami. Był tam niewielki pagórek, który miał być broniony przez Wojsko Polskie (że niby punkt strategiczny?!). Scenariusza tej bitwy zbyt dobrze nie pamiętam, nie był on specjalnie skomplikowany. Sama inscenizacja trwała około 20 może 30 minut. W głowie utkwił mi Browning, który miałem obsługiwać. Była to replika  ręcznego karabinu maszynowego Browning wz. 28. Był on bardzo ciężki, a w dodatku nieporęczny i to bynajmniej nie z jego winy. Do karabinu był przywiązany kałasznikow, który strzelał. Tym samym publiczność mogła zobaczyć „strzelający” RKM Browning. Widownia, która przybyła nie przekroczyła 150 ludzi. Zaraz po zakończeniu bitwy, spakowaliśmy się i wróciliśmy do domu. Na szczęście takich bitew nie było zbyt wiele. Życie płata różna figle i dwa tygodnie później ponownie trafiliśmy do Nowego Targu. Bitwa była nieco lepsza ale do prawdziwej rekonstrukcji, z najwyższej półki pozostało jeszcze wiele do poprawienia. Publiczność, która przybyła pojawiła się w większej liczbie, ale również nie było szału. Może jakieś dwa tysiące ludzi. Te dwie rekonstrukcje nie określiłbym jako inscenizacje odtwarzające bitwy, ale raczej jako przedstawiające potyczki żołnierzy dwóch małych oddziałów.

Komentarze

Obserwatorzy

Najchętniej czytane

Z TikToka do podręcznika. Moje sposoby na lekcje, które wygrywają z ekranem smartfona.

         W dzisiejszych czasach przeprowadzenie lekcji jest nie lada wyzwaniem. Młodzież potrzebuje silnych bodźców i dynamiki. Spędzając dużo czasu przed ekranem, oglądając szybkie, krótkie rolki na TikToku czy Instagramie, uczniowie szybko się nudzą, a praca z podręcznikiem staje się coraz mniej efektywna. By wyjść naprzeciw ich potrzebom, trzeba wykazać się dużą pomysłowością, aby uatrakcyjnić zajęcia. Chciałbym podzielić się z Wami moimi sposobami na to, by lekcja stała się ciekawsza.      Prezentowane metody wykorzystuję na historii w klasach 4–8. Pierwszą z nich są „laptopy historyczne”. To nazwa robocza, ale doskonale oddaje sedno zadania. Uczniowie bardzo je lubią i nieraz zaskoczyli mnie swoją inwencją. Praca wygląda następująco: uczniowie łączą się w 3-, 4- lub 5-osobowe grupy. Tworzą one tzw. redakcje i budują własny komputer. Za obudowę służy przyniesiona przez nich tekturowa teczka, do której ja dołączam wydrukowaną klawiaturę. Wierzc...

Strzeż się! Nadchodzi Siuda Baba!

      Obecnie w całej Polsce przeżywamy czas wielkiego tygodnia. Z tym okresem jest związanych wiele tradycji Wielkanocnych. Niektóre są znane w całym kraju, jak na przykład: tworzenie gałązek ozdobionych baziami, bibułą które zanosimy do kościoła w Niedziele Palmową, malowanie jajek, przygotowanie koszyczków wielkanocnych, niedzielne nabożeństwo upamiętniające Zmartwychwstanie, czy lany poniedziałek.      Są też i takie tradycje które są celebrowane tylko w niektórych częściach kraju albo tylko i wyłącznie w jednym regionie. Taką tradycją jest lednicka Siuda Baba. Według legendy na terenach dzisiejszej Lednicy Górnej, w czasach przed chrześcijańskich znajdowała się świątynia bogini Ledy. W jej wnętrzu palił się wieczny ogień, który nie miał prawa zgasnąć. Nad jego paleniem czuwała kapłanka, która pełniła roczną służbę. Raz do roku mogła opuścić świątynię, by znaleźć swoją zastępczynię. Złapana młoda dziewczyna mogła się wykupić. Jeśli nie było jej sta...

Strażnicy Pamięci (3) - z pamiętnika rekonstruktora

Rozdział 2 (cz. 1) Jak się znalazłem w rekonstrukcyjnym świecie?  Święto Pułkowe 20 PPZK, organizowane przez Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej "Wrzesień 39"         Za oknem leje deszcz. Praca magisterska nie wiadomo dlaczego nie chce sama się pisać. W domu jest Mama, która rozwiązuje swoje ulubione krzyżówki, raz po raz zaglądając do telewizora, patrząc co się dzieje w świecie. Tata pisze kolejną pracę naukową, lub poprawia egzaminy studentów. Pewnie ściągali, bo Tata nie wydaje się być zbyt zadowolony.

Popularne posty z tego bloga

Z TikToka do podręcznika. Moje sposoby na lekcje, które wygrywają z ekranem smartfona.

         W dzisiejszych czasach przeprowadzenie lekcji jest nie lada wyzwaniem. Młodzież potrzebuje silnych bodźców i dynamiki. Spędzając dużo czasu przed ekranem, oglądając szybkie, krótkie rolki na TikToku czy Instagramie, uczniowie szybko się nudzą, a praca z podręcznikiem staje się coraz mniej efektywna. By wyjść naprzeciw ich potrzebom, trzeba wykazać się dużą pomysłowością, aby uatrakcyjnić zajęcia. Chciałbym podzielić się z Wami moimi sposobami na to, by lekcja stała się ciekawsza.      Prezentowane metody wykorzystuję na historii w klasach 4–8. Pierwszą z nich są „laptopy historyczne”. To nazwa robocza, ale doskonale oddaje sedno zadania. Uczniowie bardzo je lubią i nieraz zaskoczyli mnie swoją inwencją. Praca wygląda następująco: uczniowie łączą się w 3-, 4- lub 5-osobowe grupy. Tworzą one tzw. redakcje i budują własny komputer. Za obudowę służy przyniesiona przez nich tekturowa teczka, do której ja dołączam wydrukowaną klawiaturę. Wierzc...

Otwarcie sezonu górskiego: Pcim - Kudłacze - Łysina - Lubomir 904 m

Sezon chodzenia po górach mogę uznać za otwarty! W środę 25 IV wraz z Żoną odwiedziliśmy Beskid Makowski. Piękna pogoda, cisza i spokój na szlaku dały nam dużo radości i pozwoliły podładować baterie. Jakie były wrażenia oraz co możemy Wam doradzić znajdziecie w tekście poniżej. A że lubię konkrety to (mam nadzieję) będzie krótko i zwięźle ale oczywiście na temat. Zaczynajmy! Drogie Panie i Panowie... przed Państwem Lubogoszcz (968m) Na samym początku pragnę napisać jedną ważną rzecz: mieszkańcy Pcimia to niezwykle przyjaźni ludzie. Bardzo serdeczni, otwarci i mili. Najpierw kierowca busa nam pomachał, ot tak. Potem z uśmiechem na twarzy zagadał nas jeden mieszkaniec: "czy nie wracamy za wcześnie"? A była już godzina 16, więc żart bardzo nam się spodobał. Potem inny starszy miły Pan zapytał skąd to wracamy. Zaczął nam opowiadać o Beskidzie Makowskim. Naprawdę jestem pod wrażeniem życzliwości. Pcimianie i Pcimianki tak trzymać!!!

Strażnicy Pamięci (32) - z pamiętnika rekonstruktora

  Rozdział 8 Niezwykłe spotkania Zdjęcie pobrano z: http://www.program7.pl/spotkanie-z-kpt-konstantym-kopfem-zolnierzem-nsz/   Część 2 Kapitan Konstanty Kopf              Inną również bardzo ciekawą postacią jaką miałem przyjemność poznać to „Żołnierz Wyklęty” - kapitan Konstanty Kopf, pseudonim „Pewny”. Pan kapitan urodził się na Rzeszowszczyźnie. Wojna w 1939 roku zastała go w domu, szybko zgłosił się jako ochotnik do obrony kraju.