Rozdział 5
SRH na ekranie
![]() |
| Fotografia pobrana ze strony: http://virga.manifo.com/aktualnosci/premiera-filmu--szara-sluzba- |
Dzień 2.
Dzień drugi
okazał się od poprzedniego jeszcze większym wyzwaniem. Zapowiadał się on bardzo
długi. W planie mieliśmy zaliczyć kilka miejsc, a zacząć kręcić mieliśmy o
godzinie 5 rano na ulicy Kanoniczej. Dlaczego tak wcześnie rano? Reżyser chciał
nakręcić scenę, w której mieszkańcy Krakowa, lat czterdziestych, przechadzają
się po ulicy, a harcerz dyskretnie rozprowadza podziemne gazety, rozdając je
przechodniom.
Problem polegał na tym, że gdybyśmy kręcili później mogliby się
pojawić w kadrze współcześni Krakowianie, z kubkami gorącej kawy w ręku,
rozmawiający przez telefon komórkowy, lub pędzący na deskorolkach. W najgorszym
wypadku w Krakowie lat czterdziestych pojawiłby się samochód dostawczy z
precelkami. Filmy z większymi budżetami wynajmują sobie ulicę na cały dzień
płacąc za to olbrzymie kwoty pieniędzy. Naszej produkcji nie było stać na ten
luksus. Co nam pozostało? Wstać o 4 rano. Kiedy dotarliśmy na miejsce, od razu
przystąpiliśmy do pracy. Już przebrani i gotowi, przechadzamy się po
przepięknej ulicy Kanoniczej w jedną stronę i z powrotem, częstując się rzecz
jasna gazetami. Kiedy tylko nakręciliśmy kilka scen, natychmiast udaliśmy się
dalej. Kolejnym naszym punktem był fort w Krakowie. Zaparkowaliśmy samochody i
udaliśmy się na obchód. Reżyser oprowadził nas po forcie i opowiedział w
poszczególnych miejscach co chce nakręcić, jak to sobie wyobraża i czego od nas
oczekuje. W tym ciekawym, historycznym zakątku mieliśmy za zadanie nakręcić
dwie sceny. Jedna miała miejsce już w czasie trwania okupacji, druga zaś miała
się dziać we wrześniu 1939. Z racji
tego, że byliśmy jeszcze przebrani jako ludzie AK w cywilu, zaczęliśmy od
pierwszej sceny. Przemierzamy ciemne, wilgotne korytarze fortu dochodząc do
żelaznej, ciężkiej bramy, którą jeden z nas uchyla i z której wyciąga broń.
Następnie ją zabieramy i udajemy się w tylko sobie znanym kierunku. Jako
wytrawni aktorzy, nie zapominamy o grze: o rozglądaniu się w celu wypatrzenia
wroga, wszelkie środki ostrożności zostały zachowane, co możemy oglądać przed
telewizorem. Bardzo proszę mnie jednak nie brać całkowicie poważnie, kiedy
piszę o grze aktorskiej. Rzecz jasna bardzo nam daleko do Bogusława Lindy czy
Piotra Fronczewskiego ale występując przed kamerą mieliśmy wiele świetnej
zabawy i staraliśmy się wypaść jak najlepiej. Zachować pełny profesjonalizm. Kiedy
zakończyliśmy odtwarzanie roli żołnierzy podziemia, poszliśmy się przebrać by
wykreować nowe postacie- tym razem żołnierzy Kampanii Wrześniowej. Ta scena przedstawia
przygotowania do obrony miasta a rzecz się dzieje już w czasie trwania wojny.
Również i tu zostaje doceniona rola harcerzy, którzy przekazywali informacje i
byli gotowi do pomocy wojsku. Pamiętam jak odgrywałem rolę żołnierza polskiego
dostarczającego wiadomość do dowództwa. Meldunek odebrałem od chłopaka, który
przyjechał na rowerze, następnie udałem się w kierunku fortu by przekazać
dowództwu informację. W filmie widać jak wchodzę do pomieszczenia i przekazuje
dowódcy otrzymany wcześniej meldunek. Ciekawe było to, że pomieszczenie, które
człowiek ogląda przed telewizorem w rzeczywistości wcale nie znajdowało się w
wnętrzach fortu, a w zupełnie innym budynku. W tym miejscu spędziliśmy dużą
ilość godzin. Sceny pokazujące zabranie broni przez Akowców zabrało wiele czasu.
Tym bardziej, że były kręcone liczne zbliżenia, powtórki, czasem coś nie wyszło
lub było za ciemno i ponownie trzeba było powtórzyć. Moment z żołnierzami
wrześniowymi, również pochłoną wiele czasu. Zbliżała się godzina siódma, a
reżyser ze swoim współpracownikiem zaproponowali jeszcze jedno miejsce. Mocno
wczuliśmy się w role rozkapryszonych gwiazd i kategorycznie odmówiliśmy,
tłumacząc że jesteśmy zmęczeni i na dziś mamy już dość. Mogę jednak z czystym
sumieniem napisać, że było to zgodne z prawdą. Od godziny 5 rano do godziny 19
na planie. To jest 14 godzin, nie wprawieni w boju byliśmy wyczerpani. W drodze
powrotnej zapytałem kamerzystę ile minut materiału będzie z 14 godzin pracy.
Wielkie było moje zdziwienie kiedy odparł mi, że może jakieś 3, 4 minuty. Czas
było wracać do samochodów, by dalej udać się w drogę powrotną do domów. Tym
razem karty miałem przy sobie i powróciłem już bez żadnych przygód prosto do
domu. W domu trzeba było szybko coś zjeść, wziąć prysznic i iść spać. Jutro
szykował się kolejny emocjonujący i wyciskający z człowieka wszystkie siły
dzień. Rządza przygody była wielka i wszyscy nie mogliśmy się już doczekać
kolejnej porcji wrażeń.
Komentarze
Prześlij komentarz