Przejdź do głównej zawartości

Bizon na talerzu, czyli wizyta w Kurozwękach



W piękny sierpniowy weekend szkoda siedzieć w domu. Wraz z żoną i znajomymi postanowiliśmy ruszyć w Polskę. Za cel obraliśmy województwo świętokrzyskie, a konkretnie Szydłów i Kurozwęki. Jak bym miał wszystko ująć w jednym słowie… Rewelacja!

Warte obejrzenia:
- Mury obronne Szydłowa- Oglądane z okien samochodu sprawią niesamowite wrażenie. Bardzo mi się podobał moment, w którym wyjechaliśmy zza rogu, a naszym oczom ukazały się mury miasta. Będąc już w mieście można wejść na mury i oglądać miasto z perspektywy strażnika pełniącego wartę na murach. Długość murów okalających miasto wynosi 700 metrów.

- Kościół pw. Wszystkich Świętych- Budynek kościoła znajduje się poza murami miasta. Pochodzi z XIV wieku i podobnie jak drugi kościół w Szydłowie jest w stylu gotyckim. Mocno zaniedbany, obdrapany przez młodzież, która koniecznie na jego murach musiała sobie wyznawać miłość. W wnętrzu świątyni znajduje się piękna gotycka polichromia z XIV wieku. Została ona odkryta w 1946 roku. Niestety z troski o dzieło sztuki nie można robić fotografii. Będą z Wami szczerym, zewnątrz kościół wygląda nijak, ale w środku w mojej opinii jest prawdziwa perła.

- Kościół św. Władysława- Piękna, dwunawowa, gotycka świątynia. Pochodzi z XIV wieku. Budowla została ufundowana przez króla Kazimierza Wielkiego. Przyznam szczerze, że w środku nie ma nic nadzwyczajnego. Surowy gotyk na pewno spodoba się niejednemu. Szkoda tylko, że jedna z bocznych naw jest zawalona różnymi rzeczami i zamiast cieszyć oko, pełni rolę magazynu. Zewnątrz kościół jest przepiękny zresztą jak i całe otoczenie zieleni i średniowiecznej zabudowy.
Kościół św. Władysława
- Synagoga- Niestety nie mogłem zwiedzić synagogi w pełnej krasie, ponieważ jej wnętrze było zamknięte. Zewnątrz wygląda bardzo ładnie choć niestety widać, że czas nie był dla niej łaskawy. Jest jedna z najstarszych synagog w Polsce. Do synagogi przylega budynek, w którym znajduje się centrum informacji turystycznej.
Średniowieczna synagoga w Szydłowie.
- Zamek- Czytając przewodnik dowiedziałem się, że coś takiego istnieje. Trudno mi jednak ocenić czy warto zwiedzić, ponieważ w mieście obchodzono święto śliwki i niestety obiekt był zamknięty. A szkoda…
- Wieża Krakowska- Z trzech wież strzegących wejścia do miasta, pozostała niestety tylko jedna. 
Opatowska i Wodna uległy zniszczeniu. Wysoka baszta, jest niemalże znakiem firmowym Szydłowa. Można wejść na jej szczyt i oglądać najbliższą okolicę. Wybudowana z kamienia przypomina o średniowiecznym pochodzeniu miasta.
Brama Krakowska w Szydłowie

- Pałac w Kurozwękach- Dzieli się na kilka atrakcji. Na terenie kompleksu możemy znaleźć 3 lokale gastronomiczne (pizzeria, restauracja i fast food), mini zoo, plac zabaw, labirynt, zagrodę z bizonami, pałac rodziny Popielów. W samym zamku możemy obejrzeć pomieszczenia gdzie toczyło się codzienne życie, zachowaną część zamku oraz lochy. Na zwiedzanie wybraliśmy pałac i jego skarby oraz lochy. Niestety mieliśmy pecha w dniu, w którym zwiedzaliśmy pałac, na jego terenie odbywało się wesele i zwiedzanie było ograniczone. Zwiedzanie pomieszczeń życia codziennego było bardzo krótkie i trwało… 10 minut. Ekspozycja skromna i mało ciekawa z małymi wyjątkami. Zobaczyć możemy: sztućce używane przez rodzinę Popielów, fotografie, dokumenty, trochę strojów. Mnie osobiście to nie przekonało. Co innego lochy. Zwiedzanie trwa 30 minut i możemy zwiedzić tajemnicze zakątki pałacu. Podziemia zrobione trochę w stylu Disnayowskim, czyli z dziury w murach wyskakuje szczur, więźniowie w lochach jęczą i wydają przeraźliwe dźwięki. Słuchając miejscowych legend możemy oglądnąć przygotowane scenki. W podziemiach możemy również zobaczyć mury które są pozostałością po Zamku, który stał na miejscu pałacu. Lochy mogę polecić z czystym sumieniem. Podsumowując, miejsce bardzo piękne i ciekawe. Można tu spędzić czas nie nudząc. Co więcej, możemy się dowiedzieć czegoś ciekawego, poznać odrobinę naszej historii  na lokalnym przykładzie. Jeśli jesteście w okolicy, koniecznie odwidzicie Kurozwęki.
Pałac

Dziedziniec pałacu w Kurozwękach. Mi osobiście kojarzy się z Włochami lub Hiszpanią.
Kulinaria:
- Restauracja Pałacowa- Przyjemny lokal, elegancki wystrój wewnątrz. Na polu piękne widoki na pałac i otoczenie. Jedzenie bardzo dobre. Co najważniejsze oryginalne, po raz pierwszy w życiu miałem okazję zjeść stek z bizona. Fakt, nie zakochałem się w tej potrawie ale mogę ją „odhaczyć”. Pierwszą zjadłem zupę, która była sycąca ale smakami mnie nie zachwyciła. Jednak najlepszy żurek jest u Mamy. Mogę ten lokal polecić z czystym sumieniem. Za zupę zapłaciłem około 12 zł za stek z bizona z frytkami 34 zł.

Ceny:
- Zwiedzanie Szydłowa- Kupując jeden bilet mamy wstęp do kilku atrakcji Szydłowa (Synagoga, kościół pw. Wszystkich Świętych, Skarbczyk i Zamek). Bilet normalny 8 zł, ulgowy 5 zł.
Tył zamku w Kurozwękach

- Pałac w Kurozwękach-: Tu sprawa jest bardziej skomplikowana. Można kupić jeden bilet normalny: 21 zł, lub ulgowy 17 zł i mieć dostęp do wszystkich atrakcji. Można też kupić bilety do poszczególnych miejsc. Jednak czy warto, to już pozostawiam Wam. A jakie są inne ceny:
·         Aby wejść na teren kompleksu należy zapłacić: bilet normalny: 4 zł, ulgowy; 3zł. Taki bilet uprawnia do zwiedzania mini zoo, spacer wzdłuż zagrody bizonów i korzystanie z placu zabaw.
·         Pałac i jego skarby: normalny 9 zł, ulgowy 8 zł.
·         Lochy pełne tajemnic: normalny 5 zł, ulgowy 4 zł.
·         Labirynt: normalny 6 zł, ulgowy 4 zł. Nie byłem.
·         Safari Bizon: normalny 9 zł, ulgowy 8 zł. Nie byłem.

Porady:
- Jeśli na terenie pałacu odbywa się wesele nie kupujcie biletu do zwiedzania pałacu. Niestety trasa jest skrócona i nic wartego uwagi nie zobaczymy.
- W Szydłowie warto kupić bilet na zwiedzanie miasta, by zobaczyć XIV polichromię. Naprawdę jest piękna.

Miasto Szydłów

Ulica w Szydłowie

 Ciekawostki:
- Szydłów przez okalające go mury jest nazywany polskim Carcassonne.
- Bizony w Kurozwękach są specjalnie sprowadzane z USA.
Dziedziniec zamku w Kurozwękach
- W 1993 roku rodzina Popielów wróciła po emigracji do Polski. Tym samym polska rodzina ziemiańska wróciła do korzeni.

Komentarze

  1. Zawsze przejeżdżamy kolo miasta jadąc w rodzinne strony jednak nigdy nie ma czasu wstąpić - po przeczytaniu wpisu chyba zmienię zdanie ;) dziękuję

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

Popularne posty z tego bloga

Z TikToka do podręcznika. Moje sposoby na lekcje, które wygrywają z ekranem smartfona.

         W dzisiejszych czasach przeprowadzenie lekcji jest nie lada wyzwaniem. Młodzież potrzebuje silnych bodźców i dynamiki. Spędzając dużo czasu przed ekranem, oglądając szybkie, krótkie rolki na TikToku czy Instagramie, uczniowie szybko się nudzą, a praca z podręcznikiem staje się coraz mniej efektywna. By wyjść naprzeciw ich potrzebom, trzeba wykazać się dużą pomysłowością, aby uatrakcyjnić zajęcia. Chciałbym podzielić się z Wami moimi sposobami na to, by lekcja stała się ciekawsza.      Prezentowane metody wykorzystuję na historii w klasach 4–8. Pierwszą z nich są „laptopy historyczne”. To nazwa robocza, ale doskonale oddaje sedno zadania. Uczniowie bardzo je lubią i nieraz zaskoczyli mnie swoją inwencją. Praca wygląda następująco: uczniowie łączą się w 3-, 4- lub 5-osobowe grupy. Tworzą one tzw. redakcje i budują własny komputer. Za obudowę służy przyniesiona przez nich tekturowa teczka, do której ja dołączam wydrukowaną klawiaturę. Wierzc...

Zapomniane kurhany w Jawczycach

     Jadąc z Krakowa w stronę Gdowa, mijamy miejscowość Jawczyce, która skrywa tajemnicę zapomnianych kurhanów. Czym one są? To mogiły w formie ziemnych kopców. Na terenie Polski budowano je od neolitu, aż po czasy słowiańskie i wczesne średniowiecze. Wielokrotnie przejeżdżałem przez tę wieś, widząc tabliczkę wskazującą drogę do tego magicznego miejsca. Nigdy jednak nie skusiłem się, by poznać ich tajemnicę... aż do teraz.      Piękna pogoda na polu, siedzę w ogrodzie i wygrzewam się w słońcu, pijąc mrożoną lemoniadę przygotowaną przez żonę. Po półgodzinie uznałem, że czas się ruszyć. Idealnym pomysłem wydała się przejażdżka rowerowa. Wtedy przypomniałem sobie o Jawczycach. Wsiadłem na rower i ruszyłem w drogę – z Wieliczki jechałem około 30 minut. Obawiałem się, czy trafię do celu, bo miejsce leży na uboczu, w lesie, ale moje obawy okazały się bezpodstawne. Przemierzałem las, aż moim oczom ukazały się niewielkie wzgórki. Dzięki wcześniejszej lekturze domy...

Historia na polskich banknotach - 10 zł

     Jestem z pokolenia, w którym posługiwanie się gotówką było czymś normalnym, a właściwie stanowiło jedyną opcję płatności. Dziś spora część osób płaci za zakupy czy rachunek w restauracji „plastikiem”, czyli kartą płatniczą, przykładamy telefon albo korzystamy z popularnego polskiego wynalazku, jakim jest Blik. Są to sposoby dużo prostsze i zwiększające nasze bezpieczeństwo.      Karty bankomatowe są dziś zdobione ciekawymi motywami oraz logotypami banków, które je wydały. Na gotówce natomiast możemy dostrzec fascynujące elementy związane z historią. Przede wszystkim na każdym banknocie widnieją wybitni polscy władcy. Celowo użyłem słowa „władcy”, ponieważ wszyscy wiemy, że na najniższym nominale (10 zł) widnieje Mieszko I, który był pierwszym historycznym przywódcą, a nie królem Polski. Na każdym kolejnym nominale znajduje się już wizerunek króla. Nie są to przypadkowe postacie, lecz monarchowie, którzy wybitnie przyczynili się do rozwoju ekonomicznego...

Łączna liczba wyświetleń